W końcu nadszedł czas. Wyciągnięto aparaty fotograficzne, uniesiono telefony, żeby nagrać. Stał obok mnie, uśmiechając się szeroko, obejmując mnie ramieniem, jakbyśmy byli najszczęśliwszą parą na świecie. Nóż włożono mi w dłoń. Palce mi drżały, ale nic nie było.
z powodu zdenerwowania o płeć dziecka.
„Gotowa?” krzyknął ktoś.
Uśmiechnęłam się. „Właściwie” – powiedziałam, podnosząc głos, żeby wszyscy mogli usłyszeć – „zanim pokroimy tort, muszę ci coś wyjawić”.
Przez tłum przebiegł cień ciekawości. Kątem oka dostrzegłam jego zmieszanie.
Sięgnęłam pod stół, gdzie wcześniej rano schowałam małe pudełko. Serce waliło mi jak młotem, gdy je wyciągałam i kładłam na stole. „Chciałam, żeby ten dzień był wyjątkowy. I jest. Ale nie taki, jakiego ktokolwiek by się spodziewał”.
Otworzyłam pudełko. W środku były wydrukowane zrzuty ekranu jego wiadomości. Te, które znalazłam późno w nocy, te, które mnie zdruzgotały. Powiększyłam je, żeby były wystarczająco duże, żeby wszyscy je zobaczyli.
Wybuchnęły westchnienia, gdy podniosłam jedną z kartek. Wiadomość napisana jego ręką rozbłysła w popołudniowym słońcu: „Nie mogę przestać o tobie myśleć. Wczorajszy wieczór był niesamowity. Kiedy znów cię zobaczę?”
Czar odpłynął mu z twarzy. „Co ty, do cholery, robisz?” syknął, sięgając po moje ramię.
Leave a Comment