To było, gdy zobaczył drzwi z tyłu. Zamknięte. W przeciwieństwie do drzwi frontowych, te były solidne. Przemyślane. Jego oczy lekko się zwęziły. Ponieważ wszystko inne w domku zachęcało do wejścia. Te drzwi… nie. Ruszył w ich kierunku powoli, każdy krok cichszy od poprzedniego. Klamka była zimna w jego dłoni. Zatrzymał się – nie ze strachu, ale dlatego, że coś w nim rozumiało, że gdy je otworzy… czymkolwiek to miejsce naprawdę jest, stanie się jasne. A jasne nie zawsze oznacza bezpieczne. Przekręcił klamkę. Drzwi otworzyły się bez oporu. I w chwili, gdy zajrzał do środka… wszystko się zmieniło.
Leave a Comment