Kiedy Martin, bogaty właściciel restauracji, zauważył młodą zmywaczkę często wślizgującą się do szatni, nabrał podejrzeń. Przekonany, że kradnie, zaczepił ją na oczach wszystkich i wyrwał jej torebkę – tylko po to, by pożałować tego, gdy tylko zobaczył, co jest w środku.
Martin Price był typem człowieka, który myślał, że ma życie poukładane. Mając nieco ponad pięćdziesiąt lat, bogaty dzięki prowadzeniu jednej z najpopularniejszych restauracji w mieście, szedł przez życie z pewnością siebie kogoś, kto jest przekonany, że świat podporządkowuje się jego woli. Lubił uważać się za czarującego i bystrego, ale jego pracownicy szeptali inne słowa, gdy przechodził obok – łysy, z brzuszkiem, zadufany w sobie.
Martin nienawidził tych szeptów.
W jego umyśle wciąż miał w sobie ten sam urok, który cieszył go, gdy miał dwadzieścia lat. Wiek był dla niego tylko liczbą – taką, która nie powstrzymywała go od posyłania zalotnych mrugnięć do kelnerek ani rzucania leniwych komplementów młodym kobietom, które pracowały pod jego kierownictwem. Nie flirtował bez przerwy, ale gdy tylko nadarzyła się okazja, chwytał ją.
Kiedy do zespołu dołączyła nowa zmywarka, Lila Benson, Martin natychmiast ją zauważył.
Leave a Comment