—Właśnie przejrzałem cały plik. Jest problem.
Clara zmrużyła oczy.
—Jaki problem?
Monika wyjęła kartkę papieru.
—Dwa lata temu ten młody człowiek pracował przez sześć miesięcy w LogisPro.
Luis poczuł, jak ściska mu się żołądek.
-Tak.
—LogisPro ma otwarty pozew o naruszenie danych. Trzech pracowników jest objętych śledztwem.
Luis wstał.
—Nie miałem z tym nic wspólnego.
„Może i nie” – powiedziała Monica. „Ale jego nazwisko pojawia się w wewnętrznym raporcie”.
Arturo obrócił się w jego stronę i spojrzał na niego surowo, inaczej niż kiedykolwiek wcześniej.
Nie z pogardą.
Alarm.
To samo spojrzenie mężczyzny stojącego na krawędzi podjęcia niebezpiecznej decyzji.
„Dlaczego o tym nie wspomniałeś?” zapytał.
Luis poczuł, że krew się w nim gotuje.
—Bo nikt mnie formalnie nie oskarżył. Bo zrobili ze mnie kozła ofiarnego i odszedłem, zanim zniszczyli moją reputację. Bo w każdym przesłuchaniu, w którym próbowałem się tłumaczyć, patrzyli na mnie, jakbym był winny.
Monika skrzyżowała ramiona.
-Wygodny.
Klara podniosła głos, słaby, ale stanowczy.
– Po prostu tak jest.
Monika milczała.
Starsza kobieta nie spuszczała wzroku z Luisa.
—Spójrz na mnie i powiedz mi prawdę.
Luis to zrobił.
I mówił wyraźnie.
Opowiadał, jak w LogisPro jego przełożony poprosił go o tymczasowy dostęp do systemu „w celach audytowych”.
Jak akta klientów znikały kilka tygodni później.
Jak kierownik zło
Leave a Comment