„Do 9:01 rano zostałeś usunięty ze wszystkich kont Sterlinga” – kontynuował Arthur klinicznym tonem. „Luksusowy apartament w Soho? Wyeksmitowany. Twoje rzeczy leżą teraz na chodniku. Pracownia architektoniczna, którą dofinansowaliśmy? Rozwiązana. Nie żenisz się dziś z fortuną. Żenisz się z długiem sześciu milionów dolarów w formie pożyczek z góry, które teraz wzywam do spłaty. Natychmiast.”
Julian odwrócił się, z szeroko otwartymi z przerażenia oczami, wyciągając ręce do Clary. „Clara! Clara, zrób coś!”
Clara gwałtownie się cofnęła, zataczając się na wysokich obcasach, jakby Julian został zarażony zarazą. Karierowiczka właśnie zdała sobie sprawę, że jest przywiązana do spadającego kamienia. „Nie dotykaj mnie!” syknęła, a jej twarz wykrzywiła się w furii. „Mówiłeś, że sobie z nią poradziłeś! Mówiłeś, że jesteś mądry!”
Odwróciła się i praktycznie pobiegła bocznym przejściem, zostawiając go na oczach sześciuset osób.
Samotny przy ołtarzu, pozbawiony pieniędzy, statusu i sekretnej kochanki, Julian osunął się na kolana. Zadzwonił telefon – dźwięk wystarczająco głośny, by zarejestrować go mikrofon.
Widziałem, jak wyciąga go drżącymi rękami. Zaplanowałem wysłanie wideowiadomości dokładnie na 9:15 rano.
Widział mnie na ekranie. Rozparłem się w skórzanym fotelu w kabinie pierwszej klasy, trzymając kieliszek szampana. Uśmiechnąłem się, ale uśmiech nie dotarł do moich oczu.
„Sprawdź kieszeń, Julian” – odbił się echem mój głos z jego telefonu. „W lewej wewnętrznej”.
Na kanale z katedry widziałem, jak na oślep sięga do smokingu. Jego palce wyjęły mały, metalowy krążek. Urządzenie GPS, które wsunąłem do podszewki kilka dni temu.
Rozdział 4: Architekt Ruin
Zanim wylądowałem w Paryżu, życie Juliana było kraterem nie do poznania.
Moja ochrona poinformowała mnie, że został wyprowadzony z katedry przez prywatnych ochroniarzy. Próbował dostać się do mieszkania Clary, ale ona już uciekła do willi przyjaciółki w Hamptons, desperacko próbując zdystansować się od radioaktywnych skutków skandalu. Nie miał pieniędzy ani domu, a jego twarz widniała na każdym plotkarskim blogu na wschodnim wybrzeżu.
Ale nie skończyłam. Pozostawienie go bez grosza było osobistym zwycięstwem; upewnienie się, że już nigdy nikogo nie skrzywdzi, było zawodowym obowiązkiem.
Zajęłam miejsce w apartamencie w Ritzu, otworzyłam laptopa i rozpoczęłam korporacyjną fazę mojej zemsty. Podczas audytu „kosztów ślubu” w poprzednim tygodniu, dokładniej zbadałam firmę architektoniczną, którą mu sfinansowaliśmy. Julian był nie tylko złym partnerem, ale i złodziejem. Od miesięcy skąpił nadwyżek budżetów remontowych, przelewając pieniądze na zagraniczne konta, aby sfinansować ekstrawagancki styl życia, na jaki, jego zdaniem, zasługiwał.
Zebrałam księgi rachunkowe, sfałszowane faktury i przelewy do jednego, zaszyfrowanego pliku. Wysłałam go bezpośrednio do biura prokuratora okręgowego na Manhattanie, z kopią do wydziału ds. oszustw nowojorskiej policji. Następnie wykorzystałam znaczące wpływy mojego ojca w sektorze nieruchomości. W ciągu dwóch godzin Julian Thorne został na stałe wykluczony z każdej firmy architektonicznej w Ameryce Północnej.
Leave a Comment