„Będzie próbował” – powiedziałem. „Idź.”
Zamknęłam fałszywą ścianę. Usłyszałam kliknięcie zamka. Był bezpieczny. Na razie.
Podeszłam do okna w salonie i wyjrzałam przez żaluzje.
Czarny SUV stał na biegu jałowym na końcu mojego podjazdu. Reflektory przecinały deszcz. Richard stał przy bramie, ale nie był sam. Były tam dwa inne samochody. Radiowozy.
Oczywiście. Richard Sterling nie odwalał swojej brudnej roboty, jeśli mógł. Przyprowadził swoje psy do towarzystwa.
Zadzwonił domofon przy drzwiach.
„Martha” – zatrzeszczał głos Richarda w głośniku. „Widzę, że nie śpisz. Mam tu komendanta Millera. Mamy nakaz wydalenia nieletniego. Otwieraj.”
Komisarz Miller. Człowiek, który przez dekadę ustawiał mandaty Richarda za jazdę pod wpływem alkoholu. Człowiek, który zawdzięczał swoją pozycję politycznej machinie Richarda.
Nacisnęłam przycisk rozmowy. „Nakaz? O 3:30 nad ranem? Szybko poszło, komendancie.”
„Pani… Vance” – odezwał się Miller, starając się brzmieć autorytatywnie, ale po prostu zmęczony. – „Mamy zgłoszenie o porwaniu. Pan Sterling mówi, że zabrałeś chłopca. Po prostu go oddaj, a załatwimy to polubownie”.
„Chłopak tu przyszedł” – powiedziałem. – „Uciekał przed przemocą domową. Wnoszę o areszt tymczasowy na podstawie Ustawy Stanowej 44-B”.
„Ona teraz powołuje się na przepisy” – zaśmiał się Richard w tle. – „Odstawiła leki, Miller. Wyjaśnij”.
„Martho” – powiedział Miller. – „Nie zmuszaj nas do tego. Jesteś starą kobietą. Nie chcemy cię skrzywdzić. Ale jeśli nie otworzysz tych drzwi za trzy minuty, wejdziemy. A jeśli będziesz stawiać opór, aresztujemy cię za porwanie”.
„Popełniasz błąd, Miller” – powiedziałem. – „Richard zabił swoją żonę. Sarah zaginęła”.
„Sarah jest w Cabo” – krzyknął Richard. „Napisała do mnie godzinę temu! Masz urojenia! Właśnie o tym mówię, Miller! Ona jest niedołężna i niebezpieczna!”
„Trzy minuty, Marto” – powiedziała Miller.
Odsunęłam się od interkomu.
Myśleli, że mają do czynienia z przestraszoną emerytką. Myśleli, że układ sił jest zdecydowanie na ich korzyść: trzech uzbrojonych mężczyzn, ciężar prawa i młodzież kontra jedna geriatryczna wdowa.
Podeszłam do kuchennej wyspy i otworzyłam laptopa. Nie był to model konsumencki. To był wojskowy Toughbook z szyfrowanym łączem satelitarnym.
Wpisałam hasło, którego nie używałam od 1999 roku.
AUTENTYZACJA…
WITAMY, DYREKTORZE VANCE.
POZIOM DOSTĘPU: OMEGA.
Nie dzwoniłam pod numer 911. 911 trafiło do centrali Millera. Potrzebowałam wyższej władzy.
Uzyskałam dostęp do serwerów w chmurze. Nie moich – Richarda.
Większość przestępców jest głupia. Myślą, że usunięcie pliku sprawi, że zniknie. Nie rozumieją, że cyfrowe cienie pozostają. Zainicjowałam Atak siłowy na osobiste konto Richarda w chmurze i nagranie z kamery samochodowej jego Tesli.
Podczas ładowania paska postępu przygotowywałem dom.
Zgasiłem główne światła. Chciałem, żeby weszli w ciemność. Znałem każdy skrzyp tych desek podłogowych; oni nie.
Przesunąłem ciężką dębową komodę przed korytarz prowadzący do spiżarni. To ich nie powstrzyma, ale spowolni.
Usiadłem w fotelu na środku salonu, z Glockiem opartym o podłokietnik, przykryty wełnianym kocem.
Minęły trzy minuty.
„Czas minął!” krzyknął Richard.
Część 3: Oblężenie
Przemoc rozpoczęła się od huku.
Nie otworzyli zamka. Miller rzucił cegłą przez okno wykuszowe. Szkło rozprysło się do wewnątrz, rozsypując się po drewnianej podłodze niczym diamenty.
„Policja! Wchodzi!”
Leave a Comment