Dłoń Sarah zamarła nad iPadem. „O czym?”
„Wiesz, jak popularna stała się doroczna Gala Whitakera. Każdy, kto się liczy, chce tam być. Senator się zgodził. Rada Dyrektorów dawnego klubu twojego ojca też się zgodziła”.
„Dobrze…”
„Po prostu… brakuje nam miejsca, Sarah. W lokalu obowiązuje ścisły limit 88 osób na kolację przy stołach, zgodnie z przepisami przeciwpożarowymi”.
Sarah zmarszczyła brwi. „Znam to miejsce, mamo. Zarezerwowałam je. Wpłaciłam zaliczkę. Wygodnie pomieści 100 osób”.
„Tak, no cóż, obiecaliśmy Jessice, że może zarezerwować główne stoły dla swoich znajomych influencerów – to dobrze dla jej marki, wiesz? A z kuzynami przyjeżdżającymi z Connecticut…” Linda nerwowo się zaśmiała. „Po prostu zabrakło nam krzeseł. Pomyśleliśmy, że skoro jesteś taka zajęta pracą, to pewnie i tak nie będziesz chciała wysłuchiwać nudnych przemówień”.
Sarah poczuła chłód rozchodzący się po piersi, jakby ktoś wstrzyknął jej do żył lodowatą wodę. „Wycofujesz zaproszenie? Na imprezę, za którą zapłaciłam?”
„Nie dramatyzuj, Sarah. Nie wycofujemy zaproszenia. Po prostu nie mamy dla ciebie miejsca na kolacji. Możesz przyjść na koktajle! A może mogłabyś pomóc w organizacji z zaplecza? Jesteś taka dobra w organizacji. Catering zawsze potrzebuje nadzoru.”
Leave a Comment