Z głębokiego, wywołanego chemicznie snu wyrwała mnie gwałtowna, nieustająca wibracja o mahoniowy stolik kawowy. Zamrugałam, bo ostre popołudniowe światło przebijało się przez żaluzje. Mój telefon tańczył po drewnie.
Podniosłam go zdrową ręką.
Czterdzieści osiem nieodebranych połączeń. Wszystkie od Thomasa Pierce’a.
Pod lawiną powiadomień o nieodebranych połączeniach wisiała jedna, zwięzła wiadomość: Odbierz telefon TERAZ.
Sama śmiałość tego żądania podziałała jak zastrzyk czystej adrenaliny. Mgiełka po leku ulotniła się. Usiadłam, krzywiąc się z bólu, gdy moje żebra zgrzytały, i stuknęłam w zieloną ikonę, żeby oddzwonić.
Odebrał po pierwszym sygnale.
„Wreszcie” – warknął Thomas. W jego barytonowym głosie nie słychać było rozpaczliwej ulgi ojca słyszącego głos córki po wypadku, który omal nie zakończył się śmiercią. Był napięty irytacją. „O czym ty, u licha, myślałaś, Lauren?”
Przez ułamek sekundy naprawdę wierzyłam, że hydrokodon wywołuje halucynacje słuchowe. Ścisnęłam telefon mocniej. „Słucham?”
„Ta dramatyczna, tajemnicza wiadomość” – kontynuował, a jego ton nabrał znajomej intonacji, której używał, upominając nieposłuszne dziecko. „Zrzucasz taką bombę na rodzinną pogawędkę, nie podając żadnego kontekstu, żadnego dalszego ciągu, a potem po prostu znikasz? Masz pojęcie, w jakiej sytuacji nas stawiasz?”
Siedziałam zupełnie nieruchomo na sofie. Cisza w moim domu była absolutna, zakłócana jedynie rytmicznym szumem lodówki.
„Byłam na oddziale urazowym, tato” – powiedziałam niebezpiecznie cicho. „Oliver krwawił z głowy. Miałam poważny wstrząs mózgu i złamaną kość. Nie byłam w stanie napisać komunikatu prasowego”.
„Megan gościła w niedzielę całą dalszą rodzinę i połowę rady starszych zboru!” – warknął Thomas, całkowicie ignorując moją inwentaryzację medyczną. „Ludzie pytali, gdzie jesteś. Potem kuzynka Sarah zobaczyła jakiś niejasny wpis Tessy o szpitalu i nagle całe popołudnie zostało zajęte
Leave a Comment