Richard zauważył nas w pobliżu fontanny z szampanem. Nie podszedł, żeby nas powitać; podszedł, żeby się napawać. Wyglądał na nabrzmiałego swoją wyższością, z rumieńcem na skórze. Obok niego stała Tiffany, kobieta, której uroda była krucha i sztuczna jak szklana ozdoba. Spojrzała na mnie z mieszaniną litości i samozadowolenia kobiety, która uważa, że ukradła słońce.
„Cieszę się, że przyszłaś, Sar”
– Ach – ryknął Richard na tyle głośno, że otaczający go goście odwrócili się. – Chciałem, żebyś zobaczył, jak wygląda prawdziwe życie. Tiffany jest duchem Sterlinga. Daje mi to, czego ty nigdy nie mogłeś – linię krwi, która naprawdę ma znaczenie.
Zwrócił wzrok na Leo, a jego usta wykrzywiły się w szyderczym uśmiechu. – Mam nadzieję, że twoja matka nauczyła cię, jak pracować w usługach, chłopcze. Bo to jedyne dziedzictwo, jakie kiedykolwiek odziedziczysz. Byłeś błędem, który w końcu naprawiłem.
Poczułem znajome ukłucie w jego słowach, stary wstyd próbujący wdrapać się na moje gardło. Ale Leo nawet nie drgnął. Stał nieruchomo, z lekkim, niepokojącym uśmiechem igrającym na ustach. Uniósł rękę i poklepał się po kieszeni na piersi marynarki, gdzie złota koperta spoczywała na jego sercu.
– Zawsze miałeś obsesję na punkcie swojego imienia, Richard – powiedział cicho Leo. – Szkoda, że nigdy nie nauczyłeś się, co tak naprawdę trzeba robić, żeby je nosić.
Richard zaśmiał się szorstko i zgrzytliwie. „Patrz, chłopcze. Patrz, jak mistrz buduje imperium”.
Orkiestra nagle ucichła. Na zadbanym trawniku zapadła cisza. Richard poprawił krawat, wyglądając jak ktoś, kto zaraz przemówi do swoich poddanych. Ruszył w stronę podium, wypinając pierś.
Cliffhanger: Gdy celebrans przygotowywał się do przemówienia, Richard uniósł rękę. „Panie i panowie” – ryknął do mikrofonu – „zanim rozpoczniemy przysięgę małżeńską, mam ogłoszenie, które na zawsze zmieni nazwisko Sterling. Dar, który dowodzi, że bogowie sprzyjają silnym”.
Rozdział 3: Mowa Króla
Mowa Richarda była narcystycznym monologiem, który byłby komiczny, gdyby nie był tak okrutny. Mówił o „czystości”, o „dziedzictwie” i o swoim „boskim prawie” do poprowadzenia rodu Sterlingów w następne stulecie. Mówił, jakby był architektem samego wszechświata.
Potem nastąpiło upokorzenie.
Leave a Comment