„Nie przegapiłbym tego”, uśmiechnąłem się.
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Wszedł Trent z Bison, w garniturze o dwa odcienie za gładkim, z zapachem perfum. Mocno uścisnął dłoń Hankowi, a potem zmierzył mnie wzrokiem, jakbym był wynajętym pomocnikiem. „Jesteś mechanikiem?” zapytał.
„Jestem większościowym właścicielem” – powiedziałem.
Trent zamrugał. Hank wtrącił się nieco za głośno. „Zignoruj go. To mój pasierb. Nie przemawia w imieniu firmy”.
Trent wyciągnął telefon, marszcząc brwi podczas przewijania. „Yyy” – mruknął, wyciągając ekran. „Z tego wynika, że Bennett & Sons został sprzedany wczoraj rano. Lakeside Investment Group”.
Położyłem dokumenty na stoliku kawowym. „Oto umowa. Podpisana, złożona, potwierdzona przelewem. Wczoraj sprzedałem Lakeside moje pięćdziesiąt jeden procent udziałów. Czysta transakcja. Teraz mają większościowy pakiet kontrolny”.
Miejsce Hanka zbladło. „To… to niemożliwe”.
„Miałeś sfałszowany plan i fałszywe poczucie kontroli” – powiedziałem zimnym głosem. „Próbowałeś wykorzystać spuściznę mojego ojca, żeby napełnić sobie kieszenie, i zaryzykowałeś, zakładając, że po prostu się poddam”.
Trent spojrzał między nami, mrużąc oczy. „Więc ta umowa, którą zaraz podpiszę… kupię czterdzieści dziewięć procent firmy, nad którą nie mam kontroli?”
„Zgadza się” – skinąłem głową.
„Skończyliśmy” – powiedział Trent, zamykając teczkę. „Och” – dodał, zatrzymując się w drzwiach. „A Hank, nasz zespół prawny się z tobą skontaktuje. Ten depozyt sześćdziesięciu tysięcy dolarów, który wziąłeś podstępem? To się nazywa oszustwo”.
Hank pobiegł za nim, jąkając się, ale Trent już wyjeżdżał z podjazdu. Zostałem tylko ja, Hank i moja mama, której nie zauważyłem stojącej w drzwiach kuchni, z dłonią zakrywającą usta, z twarzą bladą jak kafelki.
Zrobiła krok naprzód, wpatrując się w Hanka. „Wziąłeś sześćdziesiąt tysięcy dolarów?”
„To był dodatek!” – wyjąkał. „Chciałem to potroić! Dla nas!”
„Dla nas?” powiedziała, a jej głos zamienił się w lód. „Nawet mi nie powiedziałeś”.
Leave a Comment