W milczeniu odkroiłam kawałek kaczki. Mój wewnętrzny monolog zaczął się toczyć jak film.
Katastrofa.
Skórka. Najprostszy błąd. Od początku piekli ją w wysokiej temperaturze. Skórka nie została odpowiednio wytopiona, przez co gruba warstwa tłuszczu pod spodem stała się ciągnąca i tłusta, zamiast chrupka i roztopiona. Idealna skóra kaczki powinna pękać jak szkło, gdy dotknie jej nóż. Ta skóra była wiotka i tłusta.
Sos. O Boże. Był mdły i słodki. Najwyraźniej użyli soku pomarańczowego z puszki i cukru kryształu. Prawdziwy sos pomarańczowy zaczyna się od „gastrique” – karmelizowanego cukru, a następnie deglasowanego dobrym octem, aby uzyskać idealną równowagę słodko-kwaśną. Ich sos miał tylko jedną nutę: słodycz ignorancji.
Jadłem powoli, z obojętną miną. Leo spojrzał na mnie zaniepokojony. „Jak smakuje, tato?”
„Pyszne” – skłamałem. „Tak ciężko pracowałaś, Catherine”.
Jej uśmiech znów rozkwitł. Spektakl udawania trwał dalej przy gratin dauphinois.
„Użyłam najlepszego, dojrzałego cheddara” – oznajmiła.
Ugryzłem. Kolejny fatalny błąd. Cheddar to wspaniały ser na kanapkę, ale pieczony w wysokiej temperaturze w gratin, rozwarstwia się i staje się tłusty. Moje ziemniaki pływały w kałuży oleju, zamiast być otulone kremowym, aksamitnym sosem, przewiązanym roztopionym serem Gruyère lub Comté. Skupili się na drogich
Składniki, całkowicie ignorując technikę i podstawową wiedzę.
Kontynuowali wykłady na temat kuchni, uważali tego człowieka za „wiejskiego prostaka”, kompletnie nieświadomego, że każde wypowiedziane przez nich słowo tylko obnażało ich własną pustkę.
Uwierzyli, że im się udało. Ten skomplikowany posiłek, w ich oczach, mnie onieśmielił i postawił na „moim miejscu”. Oczekiwali, że będę jadł w milczeniu, być może mocując się ze sztućcami, co potwierdziłoby ich uprzedzenia do właściciela małej knajpki.
Ale wiedziałem, że to nie koniec przedstawienia. Czekałem cierpliwie. Deser – suflet – miał być wielkim finałem.
W świecie cukierników suflet to Mount Everest. Nie wybacza błędów. Temperatura białek, sposób ich ubijania, sposób mieszania ciasta, temperatura piekarnika. Chwila błędu i twoje dzieło się zawali.
To był idealny moment na lekcję. Ich pułapka miała stać się moją sceną.
Catherine wyjęła suflety z triumfalnym wyrazem twarzy. Musiałem przyznać, że wyglądały imponująco. Wypiętrzały się wysoko ponad brzegi foremek. Postawiła jeden przede mną.
Richard odwrócił się do mnie, a jego głos ociekał protekcjonalnością, niczym cesarza obdarowującego łaskę: „No i co, Jean-Pierre? Nieźle, co? Założę się, że nie widuje się tego u ciebie codziennie”.
Wtedy właśnie wiedziałem, że kurtyna zaraz opadnie.
Leave a Comment