Dwa tygodnie później Dorothy zadzwoniła ponownie. „Evander, to dziwne, ale prywatny detektyw wypytywał o ciebie. Mężczyzna wyglądający na profesjonalistę, powiedział, że sprawdza status prawny rodziny. Pytał o to, gdzie mieszkasz i czy jesteś stabilny finansowo”.
Ciarki mnie ścisnęły. „Co mu powiedziałeś?”
„Nic konkretnego, ale wspomniałam, że dobrze ci się powodzi, że znalazłeś fajne miejsce na nocleg. Szczególnie interesował się budynkiem galerii sztuki, pytał, czy ktoś tamtędy wchodził i wychodził”.
Rozłączyłam się z narastającym niepokojem. Bradley mnie sprawdzał, ale dlaczego? Odpowiedź przyszła tydzień później, kiedy Dorothy zadzwoniła z kolejnymi wieściami. „Ten detektyw tym razem wrócił z inną wersją. Teraz mówi, że pracuje dla Bradleya, próbując zlokalizować aktywa, które mogły zostać pominięte w spadku. Pyta o dokumenty nieruchomości, konta bankowe, o wszystko, co twoja żona mogła posiadać osobno”.
Wszystko złożyło się w całość. Bradley był spłukany, zdesperowany i szukał czegokolwiek, co mógłby zaliczyć na poczet swoich roszczeń. Musiał odkryć coś o galerii albo o mojej obecnej sytuacji życiowej, co sugerowało, że nie jestem tak nędzny, jak zakładał.
Spędziłem ten wieczór na tarasie, rozmyślając o okrutnych słowach Bradleya. „Masz 71 lat, jesteś spłukany i żałosny”. Wyrzucił mnie, wierząc, że nic nie mam, że jestem „resztką” po życiu jego rodziców. Teraz odkrywał prawdę. Ten bezużyteczny starzec, którego zwolnił, mieszkał w wielomilionowym górskim odosobnieniu. Bezwartościowe graty, z których drwił, były warte więcej niż cały jego spadek. Spadek, który najwyraźniej roztrwonił przez chciwość i zły osąd. Kosmiczna sprawiedliwość była niemal zbyt doskonała, by w nią uwierzyć.
Zadzwonił mój telefon. Nieznany numer z Kolorado. „Tato”. Głos Bradleya był napięty, zdesperowany. „Wiem, że tam jesteś. Musimy porozmawiać”.
A więc mnie znalazł. Śledztwo doprowadziło go tutaj. „Czego chcesz, Bradley?”
„Przyjdę do ciebie jutro. Musimy omówić pewne sprawy dotyczące majątku mamy”.
„Spadek twojej matki został uregulowany miesiące temu. Dostałeś wszystko, co określono w testamencie”.
„To nie… Słuchaj, będę jutro po południu. Nie idź nigdzie”. Połączenie zostało przerwane.
Leave a Comment