Moje chciwe dzieci zostawiły mnie przywiązaną do drzewa w lesie, żebym umarła za mój spadek. Nie liczyły na to, że znajdzie mnie mała dziewczynka, ani na niespodziankę, którą miałam w testamencie.

Moje chciwe dzieci zostawiły mnie przywiązaną do drzewa w lesie, żebym umarła za mój spadek. Nie liczyły na to, że znajdzie mnie mała dziewczynka, ani na niespodziankę, którą miałam w testamencie.

„Mnóstwo” – odparłam. „I potrzebuję, żebyś sporządziła kilka dokumentów. Zmieniam testament”.

„Barbaro, to bardzo stanowcza decyzja” – powiedział, wyciągając swój oprawiony w skórę notes.

„Nigdy w życiu nie byłem niczego bardziej pewien” – stwierdziłem. „Po pierwsze, chcę przepisać statut firmy. Pełne prawa własności zostaną przeniesione na Alice”.

Brwi Hugha poszybowały w górę. „Alice? Córka twojego zmarłego męża?”

„Dokładnie ta sama” – skinąłem głową. „Mieszka za granicą, prowadzi własny, dobrze prosperujący biznes i nigdy nie prosiła mnie o ani grosza, choć miała do tego pełne prawo. Ma zasady. Czegoś, czego moim dzieciom najwyraźniej bardzo brakuje”.

„A reszta spadku?” – zapytał Hugh, gorączkowo coś notując.

„Dom, akcje, gotówka – wszystko. Dom ma zostać sprzedany po mojej śmierci, a cały dochód ma zostać przekazany na fundusz sierocińca, w którym się wychowałem”.

Hugh spojrzał na mnie, a na jego twarzy powoli pojawił się uśmiech. „Barbaro Sterling, zawsze byłaś najbardziej nieprzewidywalną kobietą, jaką znam”.

„To nie jest impulsywna decyzja, Hugh” – powiedziałam stanowczo. „To właściwa decyzja”.

Kiedy byłam w szpitalu, moje dzieci, jak podejrzewałam, zebrały się w mojej rezydencji. Wykonałam do nich ostatni telefon. Moja córka, Monica, odebrała słodkim jak syrop głosem.

„Mamo, właśnie o tobie rozmawialiśmy!”

back to top