Twarz Marcusa stwardniała, w jego oczach błysnął ból.
„Mówili ci o tym?”
Powoli skinęłam głową.
„Nigdy nie umarłem, Summer” – powiedział cicho.
„Czekałem.
Czekałem na ten dzień trzydzieści lat”.
„Kłamiesz!” – krzyknęła Linda, a wszystkie jej przebrania opadły.
„To oszust, który chce zniszczyć tę rodzinę!”
Marcus powoli odwrócił się do niej.
„Oszustwo? To śmiałe oskarżenie, Lindo, z twojej strony”.
Dał znak młodej dziewczynie przy wejściu – swojej asystentce.
Szybko zrobił krok naprzód, trzymając w dłoni grubą, składaną teczkę.
Podał ją Marcusowi, po czym cofnął się.
„Gerald” – powiedział Marcus, otwierając teczkę.
„Właśnie zażądałeś od Summer zwrotu pięciuset tysięcy dolarów za jej wychowanie.
To prawda?”
„Każdy cent” – wyjąkał Gerald, pocąc się.
„Jedzenie, ubrania, wszystko się sumuje”.
„Ciekawe” – powiedział Marcus.
Wyciągnął z teczki plik papierów.
Niektóre są stare i pożółkłe, inne świeże i nowe.
„Bo według moich zapisów już ci zapłacono”.
Uniósł papiery tak, żeby wszyscy mogli je zobaczyć.
„To przelewy bankowe” – oznajmił Marcus.
„Pięćset dolarów miesięcznie.
Od 1996 roku do zeszłego miesiąca.
Z uwzględnieniem inflacji i dodatkowych „nagłych” roszczeń, które pojawiły się na przestrzeni lat, suma wynosi pięćset cztery tysiące dolarów”.
Rzucił stosik na stół obok czerwonej teczki.
Wylądowała z ciężkim hukiem.
„Wszystko, co wydałeś na Summer” – powiedział Marcus, jego głos zniżał się upiornie nisko – „to były moje pieniądze”.
Prawda ujawniona
Poczułem, jak pokój wiruje.
Odwróciłem się do Lindy.
Leave a Comment