„Cały czas czuję się tak źle” – płakałam. „Nie mogę udawać idealnej, szczęśliwej gospodyni dla wszystkich”.
„Więc nie” – powiedziała stanowczo. „Musisz nauczyć się mówić „nie”. Musisz wytłumaczyć Alex, że twoje zdrowie i zdrowie tego dziecka jest teraz najważniejsze. I posłuchaj mnie” – powiedziała, biorąc mnie za ręce. „Nie gotuj. Zamów jedzenie. Zamów ucztę. Najważniejsze, żebyś o siebie dbała”.
Jej słowa były dla mnie jak koło ratunkowe. Uznałam, że ma rację. Nadal czułem urazę
skrzydlaty, ale nie poświęciłabym resztek energii na przygotowanie wielodaniowego posiłku od podstaw.
Spróbowałam jednak zrobić lekką sałatkę. Nawet to proste zadanie przypominało wspinaczkę po górach. Nogi mi drżały, a w żołądku poczułam ostry, ciągnący ucisk. Musiałam oprzeć się o blat, zamknąć oczy i oddychać głęboko, aż skurcz minął. Drżącymi rękami dokończyłam sałatkę, a potem opadłam na kanapę. Zamówione jedzenie dotarło godzinę później i ledwo miałam siłę, żeby włożyć duże pudła do lodówki.
Kiedy wieczorem zadzwonił dzwonek do drzwi, wciąż próbowałam ułożyć włosy. Alex otworzył drzwi swoim rodzicom, Diane i Robertowi, oraz młodszej siostrze, Chloe. Jego matka, kobieta, która zawsze wyglądała nienagannie, wpadła do mieszkania, a jej krytyczne spojrzenie już teraz szukało wad.
„Cześć, Katherine” – powiedziała, a jej ton sugerował raczej protekcjonalność niż serdeczność. „Wyglądasz trochę blado. Ciąża chyba ci zupełnie nie służy”.
Zmusiłam się do uśmiechu. „Cześć, Diane. Proszę, wejdź”.
„Gdzie są przystawki?” zapytała Chloe, zaglądając do kuchni. „Myślałam, że czeka na nas cała uczta”.
„Stół wygląda bardzo skromnie” – dodała jej matka, zaciskając usta z dezaprobatą. „Z pewnością miałaś siłę, żeby ugotować coś porządnego? Za moich czasów kobiety w twoim stanie dawały sobie radę z pracą na pełen etat i wszystkimi obowiązkami domowymi”.
Poczułam, jak ściska mnie w gardle upokorzenie. Próbowałam wytłumaczyć, jak ciężko jej było, ale teściowa mi przerwała. „Och, widzisz, jest jej ciężko” – wykrzyknęła dramatycznie. „A kto w takim razie ma się zająć moim synem?”
Spojrzałam na Alexa, błagając go wzrokiem, żeby mnie bronił. Załamał ręce, a na jego twarzy malował się wyraz winy. „Mamo, nie zaczynajmy” – mruknął. „Kate jest w ciąży”.
„W ciąży, a nie chora” – prychnęła Diane. „Urodziłam troje dzieci i zawsze byłam w idealnej formie”.
Łzy napłynęły mi do oczu. Czułam się kompletnie samotna i bezradna.
Leave a Comment