Zamknęłam oczy, skupiając się na oddechu, próbując zwalczyć piekący, miażdżący ból w dolnej części pleców. Ósmy miesiąc ciąży był brutalną walką z moim ciałem. Każdy krok, każdy prosty ruch, był wyczerpującym ćwiczeniem. Moim najgorętszym, wszechogarniającym pragnieniem było po prostu położyć się w cichym, ciemnym pokoju i nie ruszać się przez kilka godzin. Myśl o moim mężu, Alexie, robiącym mi masaż stóp, wywołała u mnie lekki uśmiech. To było piękne, nierealne marzenie.
Drzwi sypialni otworzyły się z hukiem i wszedł Alex z twarzą rozświetloną chłopięcym podnieceniem, które wydawało się osobistą zniewagą dla mojego obecnego stanu nieszczęścia.
„Kate, kochanie! Mam wspaniałe wieści!” wykrzyknął, zupełnie nieświadomy mojego zmęczonego, zbolałego wyrazu twarzy.
Wzięłam powolny, głęboki oddech. „Co się stało?” zapytałam, próbując wlać odrobinę radości do głosu.
Leave a Comment