Przypomniał sobie, że pewnej nocy, kiedy obudził się spragniony, usłyszał szept matki do telefonu, myśląc, że śpi: „Nie wiem, co robić. Nic nie słyszy.
Zamknął się w sobie. Boję się, że go stracę”.
Wtedy zrozumiał tylko początek, a z przerwanego zdania „Nie wiem, co robić” sam dokończył myśl: „z nim”.
„Czasami myślę” – kontynuowała Nina – „że byłoby lepiej, gdyby mieszkał z ojcem. Tam jest więcej pieniędzy, więcej możliwości.
Ale…” – przycisnęła dłoń do piersi – „wtedy nie byłoby sensu wstawać każdego ranka.
Żyję między dwoma lękami: utratą go fizycznie albo utratą go psychicznie, gdyby myślał, że jestem tam tylko z litości”.
Lekarz milczał, po czym powiedział:
„Mylisz się tylko w jednej sprawie. Chcesz myśleć w jego sytuacji. I może on myśli tak samo w twojej sytuacji.
Spróbuj mu przynajmniej czasami powiedzieć, co czujesz, a nie co „powinnaś”.
Leo zacisnął zęby. Każde westchnienie, każde słowo odrywało kawałek ciężkiego kamienia, który nosił w piersi od lat.
Okazało się, że za murem strachu kryły się jego własne lęki.
Kilka minut później lekarz wrócił.
do gabinetu. Leo szybko otarł twarz rękawem. Lekarz usiadł przed nim i zapytał cicho:
— No i co, wystarczy?
— Tak — wyszeptał Leo — Tylko… proszę, popełnij jeszcze jeden „błąd”.
— Co?
— Powiedz mu prawdę. Ale w taki sposób, żeby pomyślał, że nadal mam problemy ze słuchem. Powiem mu wszystko, jak tylko będę mogła.
Godzinę później, w domu, Nina pomogła synowi wejść do pokoju. Było niezwykle cicho.
Gdy miała już wychodzić, Leo nagle powiedział wyraźnie i stanowczo:
— Mamo…
Zatrzymał się w drzwiach.
Leave a Comment