Powietrze zdawało się znikać z kabiny. Każdy pasażer w zasięgu słuchu odwrócił się, żeby spojrzeć. Lily zamarła, a serce waliło jej w szalonym, przerażonym rytmie o żebra. Uszy piekły ją gorącym, znajomym wstydem, a dłonie lekko drżały, gdy zacisnęła dłonie na podłokietnikach. Grace, stewardesa, wyprostowała się, na chwilę jej twarz przybrała maskę oszołomionego, profesjonalnego niedowierzania, po czym odzyskała opanowanie, a jej wyraz twarzy stał się twardy i niewzruszony.
„Proszę pani” – powiedziała Grace stanowczo, a jej głos stał się zimny i ostry jak kruszony lód – „taki język jest całkowicie i absolutnie niedopuszczalny w tym samolocie. Dzwonię do mojego przełożonego”.
Pasażerowie zaczęli szeptać między sobą. Mężczyzna siedzący po drugiej stronie przejścia, który śledził całą rozmowę, wyciągnął telefon i z ponurą, zdecydowaną miną zaczął nagrywać.
Karen skrzyżowała ramiona, mamrocząc: „Niewiarygodne. Wszyscy są teraz tacy wrażliwi”. Ale gdy zobaczyła, jak kamery telefonów zwracają się w jej stronę, jej arogancka, roszczeniowa postawa zaczęła słabnąć, a w jej oczach pojawił się błysk niepewności.
Leave a Comment