„Dlaczego to zrobiłeś?”
Krótka pauza.
Potem: „Najpierw postawiłeś mnie w niezręcznej sytuacji”.
„Skutecznie?” zapytałem cicho.
Westchnęła, jakbym to ja był irracjonalny.
„Niszczysz ludziom życie”.
Spojrzałem na ścianę, gdzie w szarości widniała panorama Chicago.
„Nie” – powiedziałem.
„Zrobili to.
Na kamerze”.
Na początku głos mojej matki brzmiał przestraszony.
Zwolnienia rozpoczęły się w czwartek, ale nie w sposób, jaki ludzie sobie wyobrażają – bez dramatycznych zwolnień, bez ochroniarzy, bez krzyków.
Stało się tak, jak zwykle postępują konsekwencje zawodowe: żargon kadrowy, zaproszenia w kalendarzu, ciche, zamknięte spotkania.
Moja kuzynka Sienna napisała do mnie w panice.
Sienna: Alyssa została zwolniona.
Krzyczała, że to ty to zrobiłeś.
Ja: Nie dzwoniłem, żeby ją zwolnić.
Leave a Comment