„Oddaj go” – powiedziała spokojnie. „Wracaj do domu. Czeka na ciebie dar losu”.
Powiedział z politowaniem i odsunął się. Mały prorok, pomyślał. Idź do domu, dzieciaku.
Dziewczynka tylko wzruszyła ramionami, jakby jego decyzja jej nie dotyczyła, i spuściła wzrok na lalkę. Alex odwrócił się i podszedł do lady, ale jej słowa – oddaj go, idź do domu, dar losu – uczepiły się go niczym irytujące ziarenko piasku pod powieką.
Kolejka posuwała się powoli. Wyciągnął telefon: trzy nieodebrane połączenia od Eleny. Myśl o oddzwonieniu zamigotała i zgasła. Później. Oddał bagaż, przeszedł przez kontrolę bezpieczeństwa i usiadł w kawiarni. Kawa była mocna i gorąca, ale nie czuł jej smaku. Za oknem wózki bagażowe jechały po mokrym asfalcie. W radiu leciała stara piosenka, do której kiedyś tańczył z Eleną na weselu przyjaciela. Fragment refrenu wypłynął mu w pamięci i na sekundę serce zabiło mu mocniej.
Jego telefon zawibrował. „Eleno?” Starał się mówić spokojnie.
„Jesteś w samolocie?” Jej głos był cichy.
„Wciąż na lotnisku. Jest opóźniony.”
„Alex, ja…” zawahała się. „Chciałam tylko powiedzieć, życzę bezpiecznego lotu. I… Chloe jest w ciąży.”
Zamilkł na kilka sekund. Słowa nie chciały wydobyć z siebie głosu. „Rozumiem” – powiedział w końcu. „To dobra wiadomość.”
„Myślałam, że się ucieszysz” – dodała cicho Elena i się rozłączyła.
Wpatrywał się w czarny ekran, jakby mógł doczytać do końca. Będę dziadkiem, pomyślał, a ciepło rozlało się po jego piersi, jakby otworzył drzwi do starej szafy i znalazł zapomniany, przytulny koc.
Z głośników zatrzeszczał komunikat. Lot znów był opóźniony. Pogoda w miejscu docelowym była fatalna. Terminal zaszumiał od sfrustrowanych jęków. Alex wstał, wyciągnął bilet z kieszeni, spojrzał na niego, potem na zegarek, a potem z powrotem na bilet. Podjął decyzję. Wrócił do stanowiska linii lotniczych.
Młoda kobieta za ladą podniosła wzrok. „Chciałabym zwrócić bilet”.
„Zwrócić go?” – zapytała zaskoczona. „Powód?”
Leave a Comment