Po moim rozwodzie było jeszcze gorzej. Potraktowali moje nieudane małżeństwo jako potwierdzenie mojej słabości i z całych sił starali się „zahartować” Lucasa, żeby nie stał się taki jak ja. Starałem się ograniczać nasze wizyty, ale mama dzwoniła, wzruszona, obiecując, że porozmawia z tatą i Derekiem o szacunku dla mojego rodzicielstwa. Jak idiota, wierzyłem jej, dając im jeszcze jedną szansę.
Presja, żeby pójść na tegorocznego, corocznego letniego grilla, była ogromna. Wbrew rozsądkowi zgodziłem się. „Naprawdę będziemy się dobrze bawić, tato?” – zapytał Lucas, kiedy pomagałem mu rano wsiąść do fotelika samochodowego.
„Oczywiście, kolego” – obiecałem. „A jeśli nie będziesz się dobrze bawił, to mi po prostu powiedz, a my sobie pójdziemy. Umowa stoi?” Miałem nadzieję, że nie będę musiał dotrzymać słowa.
—
### Grill
Spotkanie było już w pełnym rozkwicie, kiedy dotarliśmy. Mój ojciec, z szpatułką w jednej ręce i piwem w drugiej, podszedł. „Oto mój wnuk! Za każdym razem, gdy go widzę, robi się coraz większy”. Chciał potargać Lucasowi włosy, ale Lucas drgnął, przyciskając mocniej Pana Bambusa. Uśmiech mojego ojca się skrzywił. „Wciąż nosisz ze sobą tę pluszową zabawkę, co? Czas je szybko schować, kolego”.
Przeczucie, że nie będzie tak źle, trwało jakieś dwadzieścia minut. Kiedy Lucas próbował bawić się ze swoimi starszymi kuzynami, synami Dereka, Jasonem i Tylerem, ci natychmiast go wzięli na celownik. „Dlaczego nadal masz pluszaka?” zapytał głośno Jason. „To dla niemowląt”.
„Pan Bambus jest moim przyjacielem” odpowiedział Lucas cichym głosem.
Tyler zachichotał. „Niemowlęta rozmawiają z zabawkami. Jesteś dzieckiem?”
Zacząłem iść w ich kierunku, ale Derek mnie powstrzymał, mocno kładąc dłoń na moim ramieniu. „Pozwól chłopakom się z tym uporać, Virge. W ten sposób uczą się walczyć o siebie”.
„Ma sześć lat, Derek. Są starsi i więksi”.
„Właśnie dlatego musi się zahartować. Nie robisz mu żadnej przysługi, rozpieszczanie go”.
Leave a Comment