„Uderzył mnie” – powiedziałem, wskazując na swoją twarz.
„Na oczach wszystkich”.
Drugi policjant spojrzał w stronę drzwi, gdzie zaczynał się gromadzić tłum.
W środku Vanessa płakała, ściskając moją matkę, jakby ktoś pstryknął przełącznikiem.
„Odebrałem telefon, kiedy mi groziłeś” – powiedziałem, podnosząc słuchawkę.
„Będziemy potrzebować oficjalnego raportu” – odpowiedział pierwszy oficer.
„Możemy być zmuszeni zabrać was obu na komisariat w celu uzupełnienia dokumentów”.
Zanim zdążyłem odpowiedzieć, wyszedł pułkownik Hargrove, spokojny i uważny.
„Panowie” – powiedział, pokazując legitymację.
„Sierżant Collins współpracuje. Proszę zwrócić uwagę, że on również składa zawiadomienie o kradzieży tożsamości, co przypada na czas jego służby”.
Oficer uniósł brwi.
„Dobrze” – powiedział, po czym zwrócił się do mnie.
„Na razie prosimy, żebyście poszli z nami na przesłuchanie”.
Gdy szedłem w kierunku radiowozu, wszyscy odwracali się za mną.
Mój oddział zebrał się przy wejściu, wciąż z medalami na piersiach, patrząc na mnie, jakbym nagle stał się nagłówkiem gazety.
Wstyd próbował mnie ogarnąć, ale go stłumiłem.
Nie zrobiłem nic złego.
Pułkownik Hargrove zniżył głos, przyciskając mnie do ramienia.
„Trzymaj się faktów” – powiedział.
„Nie spekuluj. Niech dowody przemówią same za siebie”.
Funkcjonariusz otworzył tylne drzwi.
„Żadnych aresztowań” – dodał nonszalancko.
„Musimy tylko wszystko spisać”.
Leave a Comment