Potem Melissa powiedziała coś, co zmroziło mi krew w żyłach.
„Dlatego do ciebie dzwonię. Bo wczoraj powiedziałaś: »Nie mów mamie, że tu byłam«”.
Dłonie zrobiły mi się lodowate.
„Dlaczego tak mówisz?” – zapytałam.
Głos Melissy złagodniał.
„Nie wiem. Ale coś jest nie tak”.
Natychmiast spróbowałam zadzwonić do Hannah.
Nie odebrała.
Zadzwoniłam do szkoły.
Powiedzieli, że Hannah była obecna dziś rano, ale nie wróciła do klasy po obiedzie.
Poczułam zawroty głowy.
Melissa odezwała się ponownie, spokojnie, ale stanowczo.
„Słuchaj” – powiedziała. „Może jutro po południu razem popilnujemy twojego domu?”
„Co?” – zapytałam zdezorientowana.
Melissa kontynuowała.
„Jeśli Hannah wróci wcześniej do domu, to gdzieś idzie. A jeśli nie wróci… może się z kimś spotkać”.
Nie chciałam w to uwierzyć.
Ale w głębi duszy instynkt macierzyński krzyczał.
Następnego dnia Melissa i ja czekałyśmy przed domem, aż szkolny autobus wysadzi Hannah.
Weszła na podjazd zupełnie normalnie, pomachała i weszła do środka.
Wszystko wydawało się normalne.
Dopóki Melissa nie wyszeptała: „Teraz”.
Leave a Comment