Poszurano, a potem rozległ się głos Johnny’ego, pewny siebie i rozbawiony. „Tak?”
„Masz jakieś sześć godzin” – powiedział Austin. „Zacząłbym biec”.
Johnny się roześmiał. „Och, strasznie się boję. Co zrobisz, marynarzu?”
„Połóż ręce na moim synu. Dowiesz się dokładnie, co zrobię”.
Austin zakończył rozmowę i natychmiast zadzwonił do swojego przełożonego. „Nagły wypadek rodzinny. Potrzebuję natychmiastowej ewakuacji”.
„Austin, następny helikopter przyleci dopiero…”
„Powiadom Straż Przybrzeżną przez radio, jeśli będzie trzeba. Mój syn jest w niebezpieczeństwie. Opuszczam tę platformę w ciągu najbliższych trzydziestu minut, tak czy inaczej”.
Przełożony usłyszał coś w głosie Austina, coś zimnego i ostatecznego. „Zadzwonię”.
Następnie Austin zadzwonił do Colina. „Potrzebuję ciebie i Mitchella w Houston dziś wieczorem. Mój adres. A Colin, przynieś to, o czym rozmawialiśmy, na wypadek sytuacji awaryjnej”.
„Co się dzieje?”
„Ktoś skrzywdził mojego syna i dopilnuję, żeby to się nigdy więcej nie powtórzyło”.
„Będziemy na miejscu”.
Austin spakował torbę podróżną w niecałe trzy minuty. Gdy helikopter ratunkowy wzbił się w powietrze, obserwował, jak Zatoka Meksykańska oddala się od niego. Zachowywał spokój przez telefon z Liamem, bo właśnie tego potrzebował jego syn. Ale w głębi duszy Austin Cahill był człowiekiem odmienionym. Spędził osiem lat w piechocie morskiej, zanim trafił na platformy wiertnicze. Nauczył się zachowywać zimną krew pod ostrzałem, podejmować decyzje w ułamku sekundy, by chronić tych, którzy nie byli w stanie sami się obronić. Porzucił to życie, gdy urodził się Liam, pragnąc być ojcem, a nie żołnierzem. Ale Johnny Hatfield popełnił poważny błąd. Zagroził rodzinie Austina. A teraz człowiek, którego Austin zepchnął pod ziemię, a cywilne życie, wypływało na powierzchnię.
Lot czarterowy do Houston trwał trzy godziny. Austin każdą minutę spędził na planowaniu. Wysłał Colinowi i Mitchellowi nagranie. Ich odpowiedzi były natychmiastowe i identyczne: Jesteśmy z wami. Cokolwiek potrzebujecie. Zadzwonił też do swojego prawnika, faceta, którego Mitchell znał, a który specjalizował się w prawie rodzinnym.
„To znęcanie się nad dzieckiem nagrane kamerą” – powiedział prawnik oschłym głosem. „Masz podstawy do natychmiastowego aresztowania, nakazu sądowego i wszystkiego. Ale Austin, jeśli pójdziesz do tego domu i zrobisz coś głupiego, zaszkodzi to twojej sprawie. Pozwól mi zająć się tym prawnie”.
„Zajmę się tym” – skłamał Austin. „Tylko przygotuj papiery”.
Wylądował w Houston o 23:30. Colin i Mitchell czekali na małym prywatnym lotnisku. Colin, zbudowany jak linebacker, wykorzystał swoje doświadczenie w policji wojskowej, tworząc dobrze prosperującą firmę ochroniarską. Mitchell, szczuplejszy i cichszy, był prywatnym detektywem, który wiedział, jak znaleźć brudy.
„Przejrzałem Johnny’ego Hatfielda w moich bazach danych” – powiedział Mitchell, wsiadając do pickupa Colina. „Gość to kawał gnoja. Dwa razy aresztowany za przemoc domową, jeden wyrok, który został uznany za nieważny. Dwa lata temu odsiedział sześć miesięcy za napaść z użyciem przemocy. Pracuje jako mechanik-freelancer, ale jego dochody nie adekwatne do wydatków. Domyślam się, że handluje albo zajmuje się oszustwami”.
Leave a Comment