Nie wiedzieli.
Nie mieli pojęcia, że mężczyzna stojący cicho przy filarze, ten, z którego szydzili, trzymał pióro, które miało podpisać ich osiemsetmilionowy los.
Tego wieczoru Hion Grand Ballroom był mistrzowską klasą powierzchownej perfekcji. Kryształowe żyrandole rzucały światło na nieskazitelnie białe obrusy. Kwartet smyczkowy grał cichą, płaczliwą melodię, która unosiła się nad salą, całkowicie ignorowana przez dwustu gości, zbyt zajętych podziwianiem własnych odbić w zaciemnionych oknach. Powietrze było gęste od zapachu drogiego steku, leżakowanego wina dębowego i ostrego, metalicznego posmaku ambicji.
Na każdym ekranie cyfrowym w sali pojedyncze logo kręciło się hipnotycznie: Niech żyje Quantum Systems.
To była noc transakcji. „Fuzji stulecia”. Szepty na korytarzu były elektryzujące. Wszyscy wiedzieli, że Hail Quantum zamierza pozyskać tajemniczego inwestora-anioła na transakcję, która zmieni rynek, miasto, a może i świat.
Wchodzi Jamal Rivers.
Wszedł do sali balowej w granatowym garniturze. Był idealnie skrojony, z eleganckim cieniowaniem i prostym zegarkiem na skórzanym pasku. To był ten rodzaj „ukrytego bogactwa”, który krzyczy jakością dla znawców, ale wygląda „banalnie” dla tych, którzy cenią tylko blichtr. Powoli przeciskał się przez tłum, z rękami w kieszeniach, a jego oczy skanowały twarze z precyzją sokoła.
Już raz go zatrzymano. Przy wejściu ochroniarz zmierzył go wzrokiem od stóp do głów, wykrzywiając usta.
„Pan z cateringiem, proszę pana? Wejście dla personelu jest z tyłu”.
Jamal tylko się uśmiechnął, z lekkim, cierpliwym uśmiechem, i pokazał ciężkie, czarne zaproszenie ze srebrną pieczęcią. Ochroniarz odsunął się, zawstydzony, ale wciąż podejrzliwy.
W środku nie panowała lepsza atmosfera. Dwie kobiety w lśniących, cekinowych sukniach spojrzały na niego, po czym instynktownie przeniosły dłonie na drugą rękę, jakby sama jego bliskość mogła umniejszyć wartość ich biżuterii. Mężczyzna w smokingu wcisnął się tuż przed niego przy barze.
„Obsługa czeka, aż goście zostaną obsłużeni, prawda?” – zaśmiał się mężczyzna, sięgając po szkocką.
Leave a Comment