Oczy Brielle rozszerzyły się.
Spojrzała na Logana jak ktoś, kto właśnie skoczył z klifu i oczekuje oklasków.
Logan wymusił śmiech.
„Dobra, śmieszne”.
„Czy to jakiś żart?”
„Czy nasz tata to zaaranżował?”
Mój tata spiął się na dźwięk swojego imienia, ale milczał.
„To nie żart” – powiedziałem spokojnie.
„Nigdy nie pytałeś o moją pracę, Logan.”
„Po prostu zapytałem
Nakarmiłeś mnie”.
Twarz Logana poczerwieniała.
„Więc trzymałeś to w tajemnicy?”
Lekko wzruszyłam ramionami.
„Zajmowałam się swoimi sprawami”.
Jego matka – moja matka – w końcu podniosła wzrok, a jej oczy błyszczały ze stresu.
„Logan, proszę”.
„Nie dziś”.
Ale Logan nie mógł się powstrzymać.
Jego ego zostało nakarmione w obecności innych, a teraz był głodny.
„Więc teraz jestem twoim szefem?” – zapytał, ściskając mikrofon jak broń.
Mój głos pozostał spokojny.
„Jestem właścicielem”.
„Jesteś pracownikiem”.
„Tak działają firmy”.
Śmiał się Logan ostro.
„Nie możesz mi tego zrobić na moim ślubie”.
Lekko przechyliłam głowę na bok.
„Nic ci nie zrobiłam”.
Leave a Comment