„Przerażasz Lily.
Chodźmy do domu”.
Danielle odezwała się, zanim zdążyłam.
„Panie Bennett, reprezentuję panią Bennett.
Obowiązuje tymczasowy zakaz zbliżania się.
W tej chwili komunikacja odbywa się za pośrednictwem prawników.
Twarz Ethana stężała na pół sekundy – to wystarczyło, żebym dostrzegła prawdę.
„To niedorzeczne” – powiedział, patrząc na mnie surowo.
„Co ci powiedział?”
Claire, buzują ci hormony.
Zmyślasz to…
„Nie” – powiedziałam, zaskoczona jego spokojem.
Jego wzrok badał moją twarz, kalkulując.
„Gdzie jest telefon, który ci dałam?”
Nie odpowiedziałam.
Jego ton się zmienił, stał się cieplejszy.
„Lily źle się zachowuje”.
Martwię się o nią.
Rozumiesz.
Leave a Comment