„Heather też? Rozumiem” – odpowiedziałam, starannie dobierając słowa. „Jej dzieci, Noaha i Avę, też?”
„Tak, planujemy razem pyszną kolację” – powiedziała Martha z zachwytem w głosie. Wiedziałam, jak bardzo cieszy się z możliwości podkreślenia moich „wad” jako rozwódki przed „idealną” rodziną Heather.
„Dobrze. Przywiozę Sophię o szóstej”.
„Mamo, dlaczego dziś wieczorem zostaję u babci?” – zapytała Sophia z tylnego siedzenia samochodu. W jej dużych brązowych oczach błysnęła ciekawość.
„Bo mama ma niespodziewaną pracę i się spóźni. Odbiorę cię rano”. Uśmiechnęłam się do lusterka wstecznego. „Nie masz nic przeciwko, prawda?”
Sophia zamyśliła się, zaciskając usta. „Dziadek jest miły, ale babcia ciągle chce mi poprawiać ubrania. Mówi, że legginsy nie przystoją”.
Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Sophia idealnie naśladowała staromodny ton swojej babci. „Tak, babcia ma nieco przestarzałe pomysły”.
„A jeśli kuzyn Noah przyjdzie…” Głos Sophii stał się cichszy.
Natychmiast się ocknęłam. „Coś nie tak z Noahem?”
„Nie do końca”. Sophia wyjrzała przez okno. „Ale on zawsze się ze mnie nabija. W zeszłym miesiącu też pociągnął mnie za włosy na urodzinach”.
„Naprawdę?” Zmarszczyłam brwi. „Następnym razem, gdy coś się stanie, powiedz o tym dziadkowi albo mnie od razu. Zrozumiano?”
Sophia skinęła głową, ale jej twarz pozostała zachmurzona.
Kiedy dotarliśmy do domu moich rodziców, drzwi wejściowe się otworzyły, a Heather powitała nas z idealnie ułożonymi włosami i wyćwiczonym uśmiechem.
„Wreszcie jesteś, Sophio. Twoi kuzyni na ciebie czekają”.
Sophia nerwowo puściła moją dłoń i weszła do środka. Kiedy próbowałam podać jej torbę podróżną, Heather lekko się cofnęła, jakby tworząc niewidzialną ścianę.
„Wygląda na to, że masz problem, Lindo” – powiedziała Heather głosem ociekającym udawanym współczuciem. „Łączenie kariery z rodzicielstwem. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że zostawię dzieci. Wierzę, że obecność matki jest niezastąpiona”.
Zignorowałam celową uszczypliwość. „Dziękuję. Proszę, zaopiekuj się Sophią. Odbiorę ją jutro”.
„Lindo, nie wchodzisz? Przynajmniej napij się herbaty przed wyjściem” – zawołała Martha z wnętrza.
„Przepraszam, mamo, nie mam czasu” – odpowiedziałam od progu. „Pozdrów ode mnie tatę”.
Wracając do samochodu, odwróciłam się i dostrzegłam drobną sylwetkę Sophii stojącą przy oknie na drugim piętrze. Pomachałam i uśmiechnęłam się pocieszająco, dławiąc niepokój w żołądku.
Rozdział 2: Cichy powrót
Następnego ranka prezentacja okazała się sukcesem. Mój dyrektor kreatywny poklepał mnie po ramieniu. „Świetna robota, Linda. Ta kampania znacząco przyspieszy rozwój firmy”.
Uśmiechnęłam się i podziękowałam, ale moje myśli krążyły już wokół Sophii. Była 11:15. Ucieszona, że spotkanie zakończyło się wcześniej niż się spodziewałam, zebrałam swoje rzeczy.
„Wygląda na to, że się spieszysz” – zauważyła moja koleżanka Jennifer.
Leave a Comment