„Panie Moretti, odrzucam ten wniosek. Ale to nie koniec pana zaangażowania w tym sądzie. Złożenie fałszywego wniosku o ogłoszenie upadłości jest przestępstwem federalnym. Kieruję tę sprawę do Prokuratury Stanów Zjednoczonych w celu zbadania potencjalnego krzywoprzysięstwa i oszustwa”.
Twarz Vincenta zbladła. „Wysoki Sądzie, doszło do nieporozumienia…”
„Nie ma żadnego nieporozumienia. Złożył pan sfałszowane dokumenty. Twierdził pan o nieistniejących długach. Próbował pan zmusić dobrze prosperującą firmę do wszczęcia postępowania upadłościowego poprzez oszustwo”.
Zdjęła okulary.
„Czy wiedział pan, że ingerencja w działalność kontrahenta Departamentu Obrony może skutkować dodatkowymi zarzutami federalnymi? Rząd ma bardzo złe zdanie o ludziach, którzy zagrażają bezpieczeństwu narodowemu”.
„Bezpieczeństwu narodowemu?” pisnął Vincent. „To tylko mała firma technologiczna mojej siostry”.
„Mała firma technologiczna twojej siostry zapewnia krytyczną infrastrukturę cyberbezpieczeństwa dla armii Stanów Zjednoczonych” – powiedział sędzia
Holloway powiedziała głosem ociekającym pogardą. „Sabotowanie tego to nie tylko oszustwo. To potencjalnie problem bezpieczeństwa narodowego”.
Odwróciła się do mnie. „Pani Santos, przepraszam za stratę czasu sądu na ten błahy wniosek. Reputacja pani firmy nie powinna ucierpieć w wyniku tego postępowania, a ja dopilnuję, aby akta sprawy odzwierciedlały oszukańczy charakter wniosku”.
„Dziękuję, Wysoki Sądzie”.
„Sprawa oddalona”.
Młotek uderzył. Brzmiał jak strzał z pistoletu.
Rozdział 4: Implozja
Następstwem był chaos. Urzędnicy sądowi podeszli do Vincenta i Fletchera w sprawie skierowania sprawy do sądu. Moi rodzice próbowali wymknąć się po cichu, jak szczury uciekające z tonącego statku, ale dostrzegłam wzrok ojca, gdy dochodził do drzwi.
Jego wyraz twarzy był nieodgadniony. Wstyd? Gniew? A może po prostu niezdolność do zrozumienia, jak bardzo jego światopogląd się rozpadł?
„Państwo Moretti” – powiedziałam. Starałam się mówić spokojnie. „Zakładam, że wiedzieliście o tym”.
Tata powoli się odwrócił. „Gabriello… to był pomysł Vincenta”.
„Byłaś na galerii i kiwałaś głową, kiedy próbował zniszczyć moją firmę. Nie udawaj, że nie brałaś w tym udziału”.
„Myśleliśmy, że pomagamy” – powiedziała mama cienkim głosem.
Leave a Comment