Coś zimnego i ciężkiego, jak połknięty w całości kamień, ogarnęło mnie. Próbowałam się uśmiechnąć, ale czułam, jak kąciki moich ust drżą. „Twój ojciec… nic mi nie wspominał”.
Liam zamrugał, powoli odkładając widelec na talerz. „Och. Założyłem… no cóż, powiedział mi, że koordynuje przejazdy. Myślałem, że cię odbiera”.
Delikatnie pokręciłem głową, odwracając się do kuchenki, żeby nie zobaczył nagłej wilgoci w moich oczach. „Nikt się nie odezwał, Liam”.
W kuchni zapadła cisza, zakłócana jedynie tykaniem zegara ściennego. Liam ucichł, jego apetyt zdawał się zniknąć. Wyczuł pęknięcie w powietrzu, ostry brzeg tajemnicy, której nie powinien wyjawić.
Późnym popołudniem zadzwonił telefon. Na wyświetlaczu pojawił się Mason.
Wpatrywałem się w urządzenie przez dłuższą chwilę, a serce waliło mi jak młotem o żebra. Wziąłem głęboki oddech, uspokoiłem się i odpowiedziałem z uśmiechem w głosie, którego nie czułem. Chciałem wierzyć, że doszło do nieporozumienia. Chciałam wierzyć, że mnie po prostu nie odrzucili.
„Hej, mamo” – powiedział Mason. Jego głos był zbyt głośny, zbyt radosny – kruchy, pełen entuzjazmu. „Jak tam w domu?”
„W porządku, Mason. W porządku” – powiedziałam. „Czemu zawdzięczam tę przyjemność?”
„Chciałem cię tylko uprzedzić” – powiedział, kłamliwie i z wyczuciem. „Myśleliśmy, żeby coś zorganizować na rocznicę w piątek, ale odwołujemy. Cora się źle poczuła. Może grypa. Lekarz zalecił leżenie w łóżku przez co najmniej tydzień”.
Zacisnąłem dłoń na słuchawce, aż zbielały mi kostki. „O nie” – powiedziałam, a mój głos brzmiał spokojnie, pomimo wewnętrznego zamieszania. „To straszne. Potrzebujesz czegoś? Mam mnóstwo rosołu z kurczaka. Mogę podrzucić trochę zupy…”
„Nie, nie” – przerwał szybko.
trochę za ostro. „Jesteśmy zabezpieczeni. Chcemy tylko utrzymać dom w kwarantannie. Pomyślałam, że dam ci znać, żebyś nie zastanawiała się, dlaczego nic nie robimy”.
„Rozumiem” – wyszeptałam. „No to powiedz Corze, że mam nadzieję, że wyzdrowieje… cudem”.
„Tak, dzięki, mamo. Do usłyszenia wkrótce”.
Rozłączył się, zanim zdążyłam odpowiedzieć.
Siedziałam w gasnącym świetle kuchni, a sygnał telefonu brzęczał mi w uchu niczym linia ciągła. Skoro kolacja została odwołana, dlaczego nie powiedział mi wcześniej? Dlaczego Liam myślał, że nadal jest? I dlaczego Mason brzmiał jak człowiek, który próbuje przekonać samego siebie tak samo jak mnie?
Coś było nie tak. Nie tylko o mnie zapomniano; mną się zajęto. Byłam przeszkodą, którą aktywnie omijali.
Leave a Comment