Mój syn pojawił się w mojej bazie. Zniszczona twarz, złamana szczęka. „Tato, rodzina mojej macochy to zrobiła”. 17 osób pobiło go w Wigilię. Moja była żona to nagrała. Szkolę jednostki specjalne w zabijaniu. Zapytałem moją obecną klasę: „Kto chce dodatkowe punkty?”. Uniosły się 32 ręce. Podałem im adresy. „Pamiętajcie, bez litości…”. W ciągu 10 dni wszystkie 17 zaginęło. Moja była żona zgłosiła się na leczenie psychiatryczne. Jej ojciec, szeryf, zadzwonił: „Wiem, że to zrobiłeś…”. Powiedziałem tylko: „Udowodnij to… płaczko…”.

Mój syn pojawił się w mojej bazie. Zniszczona twarz, złamana szczęka. „Tato, rodzina mojej macochy to zrobiła”. 17 osób pobiło go w Wigilię. Moja była żona to nagrała. Szkolę jednostki specjalne w zabijaniu. Zapytałem moją obecną klasę: „Kto chce dodatkowe punkty?”. Uniosły się 32 ręce. Podałem im adresy. „Pamiętajcie, bez litości…”. W ciągu 10 dni wszystkie 17 zaginęło. Moja była żona zgłosiła się na leczenie psychiatryczne. Jej ojciec, szeryf, zadzwonił: „Wiem, że to zrobiłeś…”. Powiedziałem tylko: „Udowodnij to… płaczko…”.

Rozdział 1: Wizyta
Victor Sutton dorastał w regionie wydobycia węgla w Tennessee, miejscu, gdzie mężczyźni wchodzili do kopalni mając osiemnaście lat, a wychodzili w trumnach po czterdziestce. Osiągnął sukcesy: najpierw w Rangersach, potem w Delta Force, a następnie jako instruktor, który pozwolił mu ukształtować kolejne pokolenie zabójców dla rządu. Poślubił Rebeccę podczas swojej drugiej misji, błąd, który dostrzegł w ciągu roku. Chciała statusu żony wojskowego; nie chciała mężczyzny, który za każdym razem wracał do domu inny.

Jake był jedyną dobrą rzeczą z tego małżeństwa. Victor wychowywał go samotnie po tym, jak Rebecca odeszła, gdy Jake miał sześć lat. Teraz Jake studiował na Uniwersytecie Karoliny Północnej, inżynierię, był błyskotliwy i miły. Rebecca skontaktowała się z nim sześć miesięcy temu, twierdząc, że jest czysta i chce odbudować ich związek. Victor to wspierał. Oddał syna w ich ręce.

Ta myśl sprawiła, że ​​Victorowi zrobiło się czerwono przed oczami.

„Pułkownik Sutton?” W drzwiach pojawiła się pielęgniarka. „Szeryf Dolan przyszedł do pana”.

Chester Dolan wypełnił drzwi. Mierzył 193 cm i rósł, a jego mundur szeryfa napinał się na guziki. Ojciec Rebekki.

„Słyszałem, że doszło do incydentu” – powiedział Chester, nie wchodząc do pokoju. „Chcesz mi powiedzieć, co stało się z twoim synem?”

„Został napadnięty przez siedemnaście osób w domu twojej córki, kiedy to filmowała” – odparł spokojnie Victor. „Mam nagranie. Chcesz je zobaczyć?”

Twarz Chestera stała się ostrożnie pozbawiona wyrazu. „Teraz jestem pewien, że doszło do jakiegoś nieporozumienia”.

„Wynoś się”.

„Grozisz mi, pułkowniku?”

Victor wstał powoli, podchodząc na tyle blisko, że Chester musiał lekko podnieść wzrok. „Mówię ci, żebyś opuścił ten szpital, zanim zapomnę, w jakim kraju jestem. Twoja córka i jej przestępcza rodzina próbowały zabić mojego syna w Wigilię. Jeśli jesteś tu oficjalnie, wróć z nakazem. Jeśli jesteś tu jako rodzina, właśnie stałeś się współwinny”.

Dłoń Chestera opadła na broń służbową. „Nie masz tu żadnej władzy. To federalna baza wojskowa. Nie masz żadnej jurysdykcji. Wyjdź natychmiast”.

back to top