Coś w moim głosie kazało mu posłusznie opaść na brzeg łóżka.
„Nie chodzi o spanie” – powiedziałem, stojąc. „Chodzi o szacunek. Chodzi o wdzięczność. Chodzi o traktowanie osoby, która umożliwiła ci taki styl życia, jak człowieka, a nie jak niedogodności”.
„Zawsze traktowaliśmy cię dobrze!”
„A ty? Kiedy ostatnio pytałeś o moje życie? O moje zainteresowania? Kiedy ostatnio zaprosiłeś mnie gdzieś, bo chciałeś mojego towarzystwa, a nie dlatego, że potrzebowałeś opiekunki do dziecka czy czeku?”
Otworzył usta, a potem je zamknął.
„Ile pieniędzy dałem tobie i Amandzie w ciągu ostatniego roku?” – zapytałem.
„Nie wiem. Kilka tysięcy? Na nagłe wypadki?”
„37 000 dolarów” – odpowiedziałem. „Plus 87 000 dolarów zaliczki. To daje 124 000 dolarów, Michael. Więcej niż większość ludzi zarabia w dwa lata”.
Wyglądał na chorego. „My… zawsze planowaliśmy ci spłacić”.
„Wer
Ty? Bo Amanda szukała nowego samochodu. Ty szukałaś ofert wakacyjnych do Europy. Żadne z was ani razu nie wspomniało o spłacie.
Pochylił się do przodu, z głową w dłoniach. „Czego ode mnie chcesz, mamo?”
„Chcę, żebyś zrozumiała, że kiedy traktujesz kogoś wystarczająco źle, wystarczająco długo, w końcu przestaje się przejmować twoimi problemami”.
„Więc nas karzesz”.
„Nie. Chronię się. Wczoraj Amanda powiedziała mi, że najlepszym prezentem, jaki mogę jej dać, jest zniknięcie. Zgodziłaś się. Więc znikam. Ale zabieram ze sobą swój majątek”.
Spojrzał ostro w górę. „Co to znaczy?”
Uśmiechnęłam się. To nie był miły uśmiech. „To znaczy, że lepiej zacznij szukać mieszkań. Bo posiadam 35% twojego domu i wystawiam go na sprzedaż”.
Zbladł. „Nie możesz być właścicielem części naszego domu. Kupiliśmy go!”
„Z moim wkładem własnym w wysokości 87 000 dolarów. Myślałeś, że te pieniądze po prostu wyparowały? Prawnie to była pożyczka. Jesteście wymienieni jako współpożyczkobiorcy. Jestem w akcie notarialnym.”
„Ale… Amanda miała podpisać…”
„Zapomniała. Wielokrotnie. A mój prawnik i tak złożył dokumenty, żeby chronić moje interesy. Masz wybór, Michaelu. Możesz wykupić mój udział po aktualnej wartości rynkowej – około 105 000 dolarów – albo sprzedamy dom i podzielimy się zyskiem.”
„Nie stać nas na wykupienie cię!”
„Wiem. Jestem dobra z matematyki. Dlatego mam pieniądze, a wy dwoje zawsze jesteście spłukani.”
Zadzwonił telefon hotelowy. To była Jessica z Sunset Gardens.
„Pani Mitchell, na drugiej linii mam matkę panny młodej. Mówi, że pokryje wszystkie koszty, jeśli przywrócisz wesele.”
Spojrzałam na Michaela. Patrzył na mnie z desperacką nadzieją.
„To bardzo hojne z jej strony, Jessico” – powiedziałam. „Ale obawiam się, że to nie będzie możliwe. Powiedz pani Haworth, że odwołanie jest aktualne”.
Rozłączyłam się.
„Dlaczego?” – wyszeptał Michael. „Jej mama miała zapłacić”.
Leave a Comment