Uśmiechnął się zirytowany, ale nie zagrożony. „Lekcja inżyniera, prawda, Clarindo?”
Gwałtownie odstawiłam kieliszek. Dźwięk poniósł się echem. „Zbudowałaś swoje imperium na pustym gruncie. A ja jestem tu, żeby dopilnować, żeby się zawaliło”.
14:15.
Zawibrował jego telefon. Potem telefon Dereka. Potem kilkanaście innych osób w pokoju.
Twarz Waltera zbladła. Za nim zamigotał ogromny ekran projekcyjny, przeznaczony do wyświetlania slajdów ze zdjęć z dzieciństwa. Sentymentalna muzyka ucichła.
W jego miejscu pojawił się baner z najświeższymi wiadomościami z CNBC: HARRINGTON MINING POD ŚLEDZTWEM FEDERALNYM. DYREKTOR ZAANGAŻOWANY W OSZUSTWA I ZABÓJSTWO W WYNIKU NIEUMYŚLNEGO ZGŁOSZENIA.
Na ekranie zaczęły przewijać się dokumenty – plany z jego podpisem, oświadczenia o braku bezpieczeństwa, przelewy na konto na Bahamach z etykietą „Riley Trust”.
„Użyłeś mojego nazwiska?” krzyknął Derek, wstając, a jego krzesło odskoczyło z hukiem. „Użyłeś jej nazwiska?”
Walter zamarł, kieliszek z winem drżał w jego dłoni. Po raz pierwszy okrucieństwo w jego uśmiechu ustąpiło miejsca jawnemu strachowi.
Riley szlochał, a w jego głosie słychać było szczery ból serca.
Leave a Comment