Spojrzał w górę zaskoczony. Miał dobre spojrzenie, a przynajmniej tak mi się wydawało. „Prezentacja za dwadzieścia minut” – jęknął. „A ekran po prostu zgasł”.
Naprawiłam to w trzy minuty – to był zwykły błąd sterownika. Postawił mi latte w podziękowaniu. Rozmawialiśmy przez trzy godziny. Był menedżerem średniego szczebla w rodzinnej firmie zajmującej się nieruchomościami. Był czarujący, ambitny i pozornie rzeczowy.
Co najważniejsze, nie miał pojęcia, kim jestem.
W ciągu następnych ośmiu miesięcy się zakochałam. A może zakochałam się w idei bycia kochaną taką, jaka jestem. Brandon znał Emmę Cooper, dziewczynę, która uwielbiała czarno-białe filmy, przypalała tosty i robiła zakupy w lumpeksach. Nigdy nie pytał, dlaczego unikam drogich restauracji. Uważał, że jestem po prostu oszczędna.
„Jesteś taka mało wymagająca” – mawiał, całując mnie w czoło. „To orzeźwiające”.
Pomyślałam, że to komplement. Nie zdawałam sobie sprawy, że to jakaś kategoryzacja.
Dwa tygodnie temu Brandon pojawił się w moim mieszkaniu, kipiąc nerwową energią.
„Moja mama organizuje doroczną Galę Hayes Corporation” – oznajmił, krążąc po moim małym salonie. „To wielka sprawa. Inwestorzy, partnerzy, elita towarzyska miasta. Chcę, żebyś przyszła. Chcę, żebyś poznała rodzinę”.
Ścisnął mi się żołądek. To był ten moment. Zderzenie moich dwóch światów.
„Chętnie” – powiedziałam. Ale w mojej głowie rodził się plan.
Tej nocy podjęłam decyzję. Nie pożyczę sukni z mojego sekretnego schowka. Nie założę diamentów Harrisona. Pójdę jako Emma Cooper. Musiałam mieć absolutną pewność, że jego rodzina zaakceptuje kobietę, którą się stałam, a nie dziedzictwo, które ukrywałam.
Howard, szef ochrony i powiernik mojego ojca od urodzenia, próbował mnie od tego odwieść.
„Panno Emmo” – powiedział Howard, marszcząc brwi, obserwując, jak popijam herbatę w gabinecie ojca. „Jesteś pewna, że to mądre? Bogaci potrafią być… okrutni dla tych, których uważają za gorszych od siebie. Niektórzy ludzie ujawniają swoją prawdziwą naturę tylko wtedy, gdy myślą, że mają władzę”.
„Właśnie dlatego muszę to zrobić, Howardzie” – odpowiedziałam. „Skoro nie akceptują mnie w mojej najprostszej formie, nie zasługują na mnie w najlepszej”.
Westchnął, zerkając na zegarek. „Twój ojciec jeszcze nie wie o Brandonie, prawda?”
„Nie” – powiedziałam. „I niech tak zostanie. Tylko dla…
Jeszcze jedna noc”.
Leave a Comment