Kiedy poszłam na studia prawnicze, nie poszłam do Georgetown. Victoria powiedziała naszym rodzicom, że nie dam rady w prawdziwej uczelni. Poszłam do szkoły publicznej z częściowym stypendium, zaciągnęłam pożyczki, żeby pokryć resztę kosztów, i pracowałam trzy noce w tygodniu jako asystentka prawna, żeby móc kupić jedzenie. Victoria mówiła wszystkim, że mam problemy, bo brakuje mi jej wrodzonego talentu.
Po studiach nie dołączyłam do firmy „Białego Pantofelka”. Pracowałam jako asystentka u sędziego sądu rejonowego.
„Asystentka?” Victoria zaśmiała się podczas naszej kolacji wigilijnej w tamtym roku, popijając kieliszek drogiego cabernet z Napa. „Eleno, to w zasadzie uwielbiona sekretarka. Myślałam, że tak naprawdę chcesz zostać prawnikiem, a nie maszynistką dla starszych”.
Nie poprawiłam jej. Już na początku zrozumiałam, że szczęście Victorii zależało od mojej postrzeganej porażki. Jeśli czuła się lepsza, dynamika rodzinna pozostawała stabilna.
Nie wiedziała – czego nikt w rodzinie Martinezów nie zadał sobie trudu, żeby zbadać – że moim sędzią sądu rejonowego był Frank Davidson. A sędzia Frank Davidson pięć lat później został mianowany Prokuratorem Generalnym Stanów Zjednoczonych.
Pod okiem Davidsona nie tylko praktykowałam prawo; opanowałam je do perfekcji. Zostałam prokuratorem federalnym, specjalizując się w sprawach, które nie nadają się na grzeczne rozmowy przy kolacji: korupcja publiczna, przestępczość zorganizowana i wymuszenia na wysokim szczeblu. Wygrywałam sprawy, które trafiały na pierwszą stronę „Washington Post”, podczas gdy Victoria była zajęta rozwodem z Bradleyem, ponieważ jego „brak ambicji” zaczynał psuć jej wizerunek.
W wieku dwudziestu dziewięciu lat zostałam rekomendowana na stanowisko sędziego federalnego. Proces weryfikacji był istną katorgą – osiemnastomiesięczne sprawdzanie przeszłości przez FBI, przesłuchania w Senacie przypominające publiczną sekcję zwłok i poziom kontroli, który przyprawiłby Victorię o zawrót głowy.
Powiedziałam rodzinie, że „nadal jestem prokuratorem”. Pozwoliłam im myśleć, że jestem rządowym robotnikiem średniego szczebla zarabiającym siedemdziesiąt pięć tysięcy dolarów rocznie. Tymczasem Victoria była zajęta planowaniem swojego drugiego ślubu z Richardem, dyrektorem farmaceutycznym. Na przyjęciu zaręczynowym wzniosła toast i oznajmiła: „Przynajmniej jedna siostra Martinez wyszła za mąż za kogoś z krwi i kości”.
Trzy miesiące później zostałem zatwierdzony na sędziego federalnego. Byłem najmłodszym kandydatem w okręgu. Nie zaprosiłem rodziny na ceremonię. Nie chciałem, żeby hałasowali w moim sanktuarium.
Zasiadałem w tej ławie przez trzynaście lat, zanim Victoria poznała Marka Reynoldsa.
Przez ponad dekadę przewodniczyłem Sądowi Okręgowemu Stanów Zjednoczonych dla Wschodniego Okręgu Wirginii. Pisałem opinie, na które powoływały się sądy apelacyjne, i byłem mentorem młodych prawników, którzy później kształtowali krajobraz prawny.
Leave a Comment