Zmusiłam się do jasnego myślenia.
„Myślą, że nie żyjemy” – powiedziałam cicho.
Noah skinął głową.
„Więc nie
„Wracamy” – wyszeptał.
Spojrzałam w dal, w stronę parkingu.
„W końcu do kogoś zadzwonią” – powiedziałam. „Ale nie od razu”.
Noah pokręcił głową.
„Nie” – powiedział. „Nie zadzwonią”.
Ścisnął mi się żołądek.
„Dlaczego?”
Spojrzał na mnie oczami, które wyglądały na starsze niż dziesięć lat.
„Bo babcia powiedziała, że jeśli nie będzie ciała, to potrwa dłużej” – wyszeptał.
Poczułam, jak znowu uchodzi mi powietrze z płuc.
Nie byli po prostu nieostrożni.
Zaplanowali opóźnienie.
Zaplanowali chaos.
Zaplanowali wszystko.
Z wyjątkiem jednej rzeczy.
Nie zaplanowali, że Noah będzie przytomny.
Leave a Comment