Jego pewność siebie zgasła. Pęknięcie w fasadzie. „Eleno, nie dramatyzuj. Wiesz, że tak. Mój prawnik ci je przysłał. Podpisałeś i
„zwrócić je”.
„Twój prawnik przysłał dokumenty” – poprawiłam. „Ktoś je podpisał. Ktoś je zwrócił. Ale Marcus… czy jesteś absolutnie pewien, że to ja byłem tym kimś?”
„O czym mówisz?” W jego głosie słychać było teraz strach.
Podniosłam telefon. „Myślę, że powinniśmy posłuchać ekspertów”.
Dotknęłam ekranu. Nagranie, które zrobiłam w gabinecie Mai, odtwarzało się z głośników telefonu, wzmocnione ciszą panującą w pomieszczeniu.
Głos biegłego sądowego był profesjonalny, suchy i druzgocący.
„Na podstawie mojej analizy podpisu na dokumentach rozwodowych złożonych w hrabstwie Clark w Nevadzie w zestawieniu z uwierzytelnionymi próbkami pisma Eleny Hartley… moim zdaniem, podpis NIE został złożony przez Elenę Hartley. Punkty nacisku są nieprawidłowe. Forma pisma jest niespójna. Istnieje wiele oznak symulacji. To fałszerstwo”.
Zatrzymałem nagrywanie.
„Więc nie, Marcus” – powiedziałem. „Nie podpisałem twoich papierów. To znaczy, że nie jesteśmy rozwiedzeni. To znaczy, że właśnie ogłosiłeś zaręczyny z kochanką, będąc nadal prawnie ze mną w związku małżeńskim”.
Rozejrzałem się po stole.
„W obecności szesnastu świadków”.
Z twarzy Marcusa odpłynęła krew, pozostawiając go bladym. Uśmiech Vivian zastygł w grymasie przerażenia.
„To niemożliwe” – wyjąkał Marcus. „Kłamiesz. To… to nieporozumienie”.
„To oszustwo” – powiedziałem. „Podrabianie podpisu małżonka na dokumentach prawnych jest przestępstwem. Właściwie to kilka przestępstw”.
Ruch przykuł moją uwagę.
Leave a Comment