„To tanie” – poprawił mnie Julian. Wstał. „Właśnie o tym mówię. Po prostu tego nie rozumiesz. Jesteśmy na różnych poziomach. Noszę Gucci. Noszę Toma Forda. Nie noszę…”. Wskazał na mnie niejasnym gestem. „…cokolwiek to jest”.
Podszedł do kominka.
„Julian, przestań” – powiedziałam. Wstałam. „To nie tylko wełna. To mój czas”.
„Nie potrzebujemy śmieci po nieudaczniku z najniższą krajową zagracających dom” – zaśmiał się.
„Julian!” Zrobiłam krok naprzód, ale było za późno.
Wrzucił szalik w płomienie.
„NIE!” Słowo wyrwało mi się z gardła.
Patrzyłam, jak wełna uderza w polana. Przez sekundę stawiała opór. Potem delikatne włókna się zajęły. Węgiel drzewny zmienił kolor na pomarańczowy, potem na czarny. Skurczył się. Czterdzieści godzin mojego życia. Moja próba pokonania tej przepaści. Moja miłość. Wszystko to, zwijające się w popiół w ciągu kilku sekund.
„Dlaczego nie możesz odnieść sukcesu jak on?” westchnęła mama z kanapy, popijając wino i wpatrując się w ogień, jakby to był telewizor. „On buduje przyszłość, Eleno. Ty tylko… robisz na drutach”.
Coś we mnie pękło.
Ale to nie był głośny trzask. To nie był krzyk. To był cichy, metaliczny trzask. Jak odbezpieczenie pistoletu.
W tym momencie siostra umarła. Inwestor się obudził.
Nie płakałam. Nie krzyczałam. Poczułam dziwny spokój, który mnie ogarnął. Przejrzystość bilansu. Aktywa i pasywa. Julian nie był już aktywem. Był złym długiem. A złe długi są umarzane.
Usiadłam z powrotem. Sięgnęłam lewą ręką po kieliszek do wina. Prawą wyciągnęłam telefon z kieszeni.
Julian odwrócił się od ognia, otrzepując dłonie. „Skoro już uprzątnęliśmy ten bałagan, otwórzmy ten dobry koniak”. Nie spojrzał na mnie. Nie widział ekranu mojego telefonu. Nie widział mojego kciuka unoszącego się nad interfejsem panelu administracyjnego Angel Ventures. Ogień odbijał się w jego oczach, nadając mu demoniczny wygląd. Upiłam łyk wina. „Czas miłosierdzia minął” – szepnęłam do kieliszka.
Ogień trzaskał, trawiąc ostatnią nitkę szalika. Zapach palonych włosów – wełny – wypełnił pomieszczenie, ostry i ostry.
„Za przyszłość!” Julian krzyknął, sięgając po kryształową karafkę.
Wpatrywałam się w ekran.
Aplikacja: Angel Ventures Capital (Administrator).
Projekt: StreamLine (Seria A).
Status: OCZEKUJĄC NA AUTORYZACJĘ.
Dotknęłam przycisku EDYCJA.
Wybrałam COFNIJ FINANSOWANIE.
Leave a Comment