Julian złapał jeden, nie patrząc na mnie. Wtedy zawibrowała mu kieszeń.
Wyciągnął telefon. W pokoju zapadła cisza. Patrzyłem, jak jego wzrok skanuje ekran. Wiedziałem dokładnie, co czyta. To był arkusz warunków od Angel Ventures. Oferta wstępna. Obietnica dwóch milionów dolarów.
Julian zamarł. Wtedy na jego twarzy pojawił się szeroki, drapieżny uśmiech.
„TAK!” krzyknął, uderzając pięścią w powietrze. „Bum! Jest!”
„Finansowanie?” zapytał mój ojciec, siadając.
„Fundusz Aniołów się udał!” ryknął Julian, unosząc telefon jak trofeum. „Dwa miliony dolarów! Bez zabezpieczenia! Mówiłem ci, tato. Oni widzą wizję! Widzą StreamLine takim, jakim jest – jednorożcem!”
Robert podskoczył i go przytulił. „To mój syn! Rodzący się potentat! Wiedziałem.” Powiedziałam twojej mamie: „Julian zmieni świat”.
Moja mama wbiegła z kuchni, wycierając ręce. „To się stało? Czy to prawda?”
„To prawda, mamo” – zaśmiał się Julian, obracając ją dookoła. „Jesteśmy płynni. Lecimy na Księżyc”.
Stałam tam, trzymając tacę z grzybami, niewidzialna w kącie. Poczułam dziwne ciepło w piersi. Zrobiłam to. Sprawiłam tę radość. Może, tylko może, to wystarczy.
„To wspaniała wiadomość, Julian” – powiedziałam, robiąc krok naprzód. „Naprawdę. Wiem, jak bardzo stresowałaś się wypłatą w przyszłym tygodniu”.
Pokój zamilkł. Julian odwrócił się do mnie, a jego uśmiech natychmiast zniknął. Ciepło w jego oczach ustąpiło miejsca zimnemu, szyderczemu rozbawieniu.
„Zestresowany?” – prychnął. „Nie byłem zestresowany, Eleno. Na tym polega różnica między nami. Ty martwisz się czynszem. Ty martwisz się rachunkami za zakupy. Ja martwię się wyceną. Martwię się o kapitalizację rynkową”.
„Chodziło mi tylko o…” – zacząłem.
„Ten inwestor” – przerwał Julian, odwracając się do naszego ojca – „kimkolwiek jest, to rekin. To geniusz. Rozpoznaje prawdziwy talent, kiedy go widzi. W przeciwieństwie do niektórych”. Rzucił mi ukradkowe spojrzenie. „On nie liczy groszy, tak jak ty… co ty znowu robisz? Sprzedajesz bazgroły na Etsy?”
„Grafika” – poprawiłem cicho. „Zajmuję się brandingiem korporacyjnym”.
„Dobrze. Bazgroły” – zbył go. „Ten facet – Anioł – to jedyna osoba na tyle mądra, żeby zrozumieć przyszłość, którą buduję”.
Mój ojciec zachichotał. „Nie bądź dla niej zbyt surowy, synu. Nie każdy ma twoją motywację. Elena stara się, jak może, prawda, kochanie?”
„Tak, tato” – powiedziałem. „Staram się, jak mogę”.
Leave a Comment