„Clara, nie mamy dokąd pójść!” wrzasnął mój ojciec. „Elena zajęła dom! Musimy zostać z tobą, dopóki to się nie skończy!”
„Zostań ze mną?” Clara zaśmiała się histerycznie. „Wiesz, co się stało? Victor jest pozwany o oszustwo, bo nie może spłacić pożyczek. Właściciel właśnie dał nam nakaz eksmisji! Jutro tracimy penthouse!”
„Ale… jesteśmy rodziną!” krzyknęła Linda. „Zawsze traktowaliśmy cię najlepiej, Claro! Daliśmy ci wszystko!”
„I dlatego jesteś dla mnie teraz bezużyteczna!” krzyknęła Clara, a jej twarz wykrzywiła się w brzydkiej wściekłości. „Postawiłaś na złego konia! Potraktowałaś Elenę jak śmiecia, a teraz ona jest królową, a ja nikim! To twoja wina! Gdybyś jej nie zostawiła na podłodze, Marcus by nas nie zniszczył!”
„Clara, proszę!”
„Nie
Rozumiesz?” – prychnęła Clara. – „Nie kocham cię. Uwielbiałam styl życia, który mi obiecałeś. Jeśli nie możesz mi go dać, jesteś tylko dwoma starymi ciężarami. Spadaj!”
Clara odwróciła się i poszła z powrotem do wind, zostawiając rodziców stojących na chodniku w ulewnym deszczu.
Mój ojciec osunął się na szybę. Moja matka siedziała na swojej walizce Louis Vuitton i płakała. Nie z mojego powodu. Nie z powodu wnuka. Ale z powodu zimnej, twardej świadomości, że córka, którą uwielbiali, była odbiciem ich własnych płytkich dusz.
Wyłączyłam monitor.
„Wszystko w porządku?” – zapytał Marcus, pocierając mi plecy.
„Czuję…” – szukałam odpowiedniego słowa. „Lżej”.
Rozdział 6: Nowy świt
Sześć miesięcy później.
Bryza znad oceanu w prywatnej posiadłości Blackwood w Hamptons różniła się od powietrza w mieście. Była czysta. Słona. Swobodna.
Siedziałam na tarasie, obserwując zachód słońca malujący niebo odcieniami fioletu i złota. Leo siedział mi na kolanach, chichocząc, próbując sięgnąć po moje okulary przeciwsłoneczne.
Marcus wyszedł z dwoma szklankami schłodzonej lemoniady. Usiadł obok mnie, kładąc dłoń na moim kolanie.
„Dostałem dziś list” – powiedział cicho.
Leave a Comment