Pośród krzyków i płaczu Franco odwrócił się do mnie. Wściekłość zniknęła z jego twarzy, zastąpiona narastającym, przerażającym zrozumieniem. Uświadomił sobie, że nie tylko stracił dziecko. Stracił swoją tarczę. Upadł na kolana i czołgał się w moim kierunku przez scenę. „Valerie…” wychrypiał.
Rozdział 5: Wyzwolenie
„Valerie… moja żono…” Franco sięgnął do rąbka mojej sukienki, a łzy spływały mu po twarzy. „Wybacz mi. Nie wiedziałem. Przysięgam, nie wiedziałem, że to ja jestem problemem. Możemy to naprawić. Możemy adoptować. Tylko ty byłaś mi lojalna”.
Jego śmiałość zapierała dech w piersiach. Nawet teraz, pośród ruin, myślał, że pstryknie palcami, a ja znów będę wierną architektką jego życia.
Spojrzałem na niego z góry. Wyglądał na drobnego. Żałosnego.
Odepchnęłam jego dłoń.
„Nie dotykaj mnie” – powiedziałam lodowatym głosem.
„Valerie, proszę! Kocham cię! Doña Matilda, powiedz jej! Jesteśmy rodziną!”
Doña Matilda siedziała osunięta na krześle, wachlując się, wyglądając na dwadzieścia lat starszą w dwadzieścia minut. Nie mogła nawet na mnie spojrzeć. Wiedziała. Wiedziała, że władza się zmieniła.
„Nie kochasz mnie, Franco” – powiedziałam, rozglądając się po gościach, którzy z zapartym tchem śledzili dramat. „Kochałeś tylko ideę swojego dziedzictwa. Kochałeś odbicie siebie, które, jak myślałaś, zapewni ci dziecko”.
Sięgnęłam do torby i wyciągnęłam ostatnią kopertę. Białą.
„To” – rzuciłam mu ją na pierś – „jest od mojego prawnika”.
„Prawnika?” – zamrugał.
„Wnoszę o unieważnienie małżeństwa z powodu ubezwłasnowolnienia psychicznego i oszustwa. Zgodnie z klauzulą o niewierności w naszej intercyzie – która stanowi karę za twoje działania hańbiące dobre imię rodziny – przysługuje mi pięćdziesiąt procent twojego majątku płynnego i likwidacja naszego wspólnego majątku”.
Wybałuszył oczy. „Nie możesz… to doprowadzi firmę do bankructwa”.
„Powinieneś był o tym pomyśleć, zanim wprowadziłeś swoją kochankę do mojego domu” – odparłem. „Przygotuj się, Franco. Wiem, gdzie jest każdy grosz. To ja je liczyłem, podczas gdy ty udawałeś”.
„Valerie!” – krzyknął, gdy odwróciłem się plecami. „Jesteś bezużyteczna beze mnie!”
Leave a Comment