Następnego ranka zatrudniłem prywatnego detektywa, detektywa Vance’a, od którego pachniało stęchlizną i cynizmem.
„Muszę się tym zająć na szybko” – powiedziałem mu, przesuwając kopertę po jego porysowanym biurku. „Pełny profil DNA mężczyzny. I chcę, żebyś się dowiedział, do kogo Jessica dzwoni codziennie o 23:00”.
Vance spojrzał na zdjęcia Franco i Jessiki. „Jaka jest standardowa historia?”
„Nie” – odpowiedziałem, zakładając okulary przeciwsłoneczne. „To koniec”.
Trzy dni przed imprezą przyjechał kurier. Zabrałem dużą, szarą kopertę do gabinetu i zamknąłem drzwi.
Najpierw otworzyłem raport medyczny.
Przeczytałem tekst. Potem przeczytałem go ponownie. Terminologia medyczna była gęsta, ale wniosek jasny, napisany czarno na białym.
Diagnoza: Azoospermia. Liczba plemników: Zero. Etiologia: Wrodzony obustronny brak nasieniowodów.
Zakryłam usta dłonią, żeby stłumić dźwięk, który mi się wyrwał. To nie był szloch. To był śmiech. Histeryczny, przerażający śmiech, który wydobył się z głębi mojej duszy.
Nie byłam bezpłodna. Nigdy nie byłam.
Franco całe życie strzelał ślepakami. Urodził się bezpłodny.
Co oznaczało dziecko w łonie Jessiki…
Otworzyłam drugi folder od Vance’a. Wysypały się z niego zdjęcia. Ziarniste, kontrastowe zdjęcia zrobione przez okno niedrogiej siłowni w centrum miasta. Jessica, spocona i promienna, w namiętnym uścisku z mężczyzną, który wyglądał jak grecki posąg wyrzeźbiony z odżywki białkowej i bronzera.
Temat: Kyle „Kobra” Evans. Trener personalny. Związek: Trwający.
Usiadłam wygodnie w skórzanym fotelu, a dowody rozłożyły się przede mną niczym tarot przepowiadający zagładę.
Klamka do mojego gabinetu zadrżała. „Valerie!” Franco krzyknął z korytarza. „Przestań się chować! Łuk z balonów jest ohydny. Napraw to!” Zebrałam papiery, po raz pierwszy od lat pewnie trzymając się za ręce. „Już idę, kochanie” – wyszeptałam do pustego pokoju. „Tylko pakuję twój prezent”.
Rozdział 3: Spotkanie Sępów
Leave a Comment