Wzięła lunchbox. Wydawał się cięższy niż zwykle. Rozpięła go.
W środku termos wibrował.
Claire zaparło dech w piersiach. Odkręciła nakrętkę. W środku nie było soku. Termos był wydrążony.
W pustym metalowym cylindrze znajdował się wodoodporny woreczek z kartą MicroSD i zmiętą serwetką, zapisaną poszarpanym, nerwowym pismem Ethana.
Claire wyciągnęła serwetkę, trzęsąc się rękami.
Claire,
Jeśli to czytasz, to znaczy, że już jestem narażona na niebezpieczeństwo. Wiedzą, że ściągnęłam pliki. Założyli podsłuch w domu. Śledzą mój telefon. To był jedyny sposób na wykradzenie danych. Skanery przy wyjściu nie sprawdzają jedzenia.
Nie włączaj telefonu.
e. Nie wracaj do domu. Zabierz Lily do siostry w Jersey i tam zostań. Nie ufaj nikomu z Acheron.
Na karcie SD jest wszystko. Projekt Hades. Współrzędne zrzutu. Ogniska raka w szkołach podstawowych. Wszystko tam jest.
Zanieś to do agenta FBI wymienionego poniżej. Agenta Millera. Nie dawaj tego nikomu innemu.
Kocham cię. Przepraszam.
– E
Claire wpatrywała się w notatkę. Świat przechylił się na drugą stronę. Słońce wpadające przez okno pielęgniarki wydawało się zbyt jasne, zbyt ostre.
Jej mąż nie miał romansu. Nie uprawiał hazardu.
Był sygnalistą. I właśnie wykorzystał ich sześcioletnią córkę jako muła do zdobycia dowodów, które mogłyby pogrążyć miliardową korporację.
„Pani Carter?” zapytała delikatnie pielęgniarka. „Wszystko w porządku?”
Claire zatrzasnęła termos. Spojrzała na Lily, niewinną i przerażoną. Spojrzała na notatkę. Projekt Hades. Zabójczy.
Strach, zimny i ostry, przeszył jej pierś. Ale pod nim zaczął tlić się żar wściekłości.
Ethan miał kłopoty. Odesłał ją. Kazał jej uciekać.
Ale Claire Carter nie uciekła.
„Nic nam nie jest” – powiedziała Claire zaskakująco spokojnym głosem. Złapała Lily za rękę. „Chodź, kochanie. Mamy coś do załatwienia”.
Wyszła ze szkoły, z różowym pudełkiem na lunch kołyszącym się u boku. Nie pojechała do New Jersey. Nie zadzwoniła do agenta FBI.
Pojechała prosto w stronę szklano-stalowej wieży Acheron Corp.
„Nie wolno ci żegnać się w liście, Ethan” – wyszeptała do przedniej szyby, z pobielałymi palcami na kierownicy. „Powiedz mi to prosto w twarz”.
2. Wilcza Jama
Hol Acheron Corp był pomnikiem korporacyjnego zastraszania. Wszystko było z polerowanego marmuru i szczotkowanej stali. Ochroniarze w czarnych garniturach stali przy windach niczym posągi.
Claire weszła, mocno trzymając Lily za rękę. Zostawiła pudełko śniadaniowe ukryte pod kołem zapasowym w bagażniku swojego SUV-a. W torebce miała tylko kartę MicroSD, schowaną w paczce gumy do żucia.
„W czym mogę pomóc?” zapytał strażnik, stając przed nią.
„Przyszłam odwiedzić męża” – powiedziała Claire, wcielając w siebie całą dumę podmiejskiego mieszczucha. „Ethan Carter. Zapomniał inhalatora córki. To nagły przypadek”.
Delikatnie uszczypnęła Lily w ramię. Lily, wyczuwając napięcie, przekonująco kaszlnęła.
Strażnik zmarszczył brwi, ale wpisał imię Ethana do tabletu. „Pan Carter jest na spotkaniu z panem Sterlingiem na 40. piętrze. Nie wolno mu przeszkadzać”.
„Moja córka nie może oddychać” – warknęła Claire, podnosząc głos. „Chce pan pozew sądowy? Proszę mnie wpuścić albo wezwać karetkę”.
Strażnik zawahał się, a potem westchnął. Machnął identyfikatorem nad czujnikiem w windzie. „Pięć minut. 40. piętro”.
Winda jechała cicho i szybko. Kiedy drzwi się otworzyły, Claire wkroczyła w chaos.
Leave a Comment