Mój kciuk zawisł nad aplikacją Smart Home. Wybrałam „Penthouse Master Control”. Stuknęłam w „User Override”. Następnie otworzyłam portal administracyjny Vance Global – portal, o którym Mark nawet nie wiedział, że istnieje.
Działanie administracyjne: Zablokuj zasoby. Cel: Mark Sterling. Zakres: Wszystkie karty firmowe i dodatkowe karty osobiste.
Winda dotarła do holu. Wyszedłem, nie na ulicę, żeby złapać taksówkę, ale w stronę recepcji.
„Pani Sterling” – powiedział zaskoczony konsjerż. „Wszystko w porządku?”
„Melduję się dziś wieczorem w hotelu Plaza, Charles” – powiedziałem spokojnie. „Apartament Prezydencki. I proszę, niech samochód zawiezie moje rzeczy. Nie wrócę do penthouse’u”.
W międzyczasie na górze Mark szedł w kierunku baru. Złapał spojrzenie prezesa, promieniejąc. „Tylko wynoszę śmieci” – zażartował wystarczająco głośno, by usłyszało go otoczenie.
„Butelka Cristal” – powiedział Mark barmanowi, uderzając ciężką, czarną kartą American Express Centurion o marmurowy blat. „Za stolik”.
Barman, młody mężczyzna o imieniu Leo, przeciągnął kartę. Zmarszczył brwi. Wytarł pasek i przeciągnął go ponownie. Urządzenie wydało ostry, dysonansowy dźwięk.
„Spróbuj jeszcze raz” – powiedział Mark, a jego uśmiech lekko przygasł.
Leo przesunął kartę po raz trzeci. Urządzenie błysnęło na czerwono.
Muzyka zdawała się ucichnąć. Rozmowa w pobliżu ucichła. Mark poczuł na sobie ciężar kilkunastu oczu.
„Proszę pana” – powiedział barman, a jego głos wyraźnie rozbrzmiewał w nagłej ciszy. „Pisze »Skradziono«. Muszę to przeciąć”.
Sięgnął po nożyczki.
Mark zbladł. „Co? Nie, to niemożliwe. Jestem Mark Sterling!”
Cięcie.
Czarna karta rozpadła się na dwie części na barze.
Rozdział 3: Klatka się zamyka
Upokorzenie przy barze było niczym wstrząs przed trzęsieniem ziemi.
Mark wypróbował trzy inne karty. Firmowa Visa? Odrzucona. Osobista Platinum? Nieaktywna. Jego karta debetowa? Konto zablokowane.
„To awaria banku” – wyjąkał Mark do prezesa, a pot spływał mu po czole. „Zajmę się tym. Systemy padają, rozumiesz?”
„Oczywiście, Mark” – odparł Henderson, a jego głos ochłodził się o dziesięć stopni. „Może na dziś wieczór? Omówimy… partnerstwo… innym razem”.
Mark uciekł z gali. Wyciągnął telefon, żeby zamówić Ubera Blacka. Wcisnął przycisk w aplikacji. Konto zawieszone: Nieprawidłowa metoda płatności.
Spróbował Lyfta. Bez rezultatu.
Zaczął padać deszcz – lodowaty, paskudny nowojorski deszcz ze śniegiem, który w kilka sekund przesiąkł mu smoking. Stał na krawężniku, obserwując odjeżdżające limuzyny, i z przerażeniem uświadomił sobie, że nie ma przy sobie gotówki. Nigdy nie nosił przy sobie gotówki. Gotówka była dla biednych.
Musiał iść pieszo.
Trzydzieści przecznic. W lakierowanych, obcisłych butach. W deszczu. Kiedy dotarł do naszego budynku, wyglądał jak utopiony szczur. Włosy przykleiły mu się do czaszki, a drogi żel spływał mu do oczu, piekąc jak kwas.
Wpadł do holu, gotowy nakrzyczeć na portiera, ale facet z nocnej zmiany, krzepki Gus, który zawsze mnie lubił, tylko patrzył na niego z gniewem.
ed arms.
Mark podszedł do prywatnej windy. Przycisnął kciuk do skanera biometrycznego.
Odmowa dostępu.
Wprowadził kod na klawiaturze.
Leave a Comment