„To znaczy” – kontynuowałam, wpatrując się w Ginę – „że nie masz prawa prosić mnie o wyprowadzkę. Właściwie
, wszyscy jesteście gośćmi w moim domu. Nieproszonymi gośćmi.”
Nastąpiła cisza. Gęsta, dusząca cisza.
Adrian próbował przemówić, a w jego oczach migotała panika. „Mario, możemy to rozwiązać…”
Uniosłam rękę, uciszając go.
„Po drugie” – kontynuowałam, podchodząc bliżej środka pokoju – „jeśli chcesz, żebym cicho wyszła, musisz również ponieść konsekwencje prawne tego, co zrobiłaś”.
„Jakie konsekwencje?” – warknął mój teść, czerwieniąc się na twarzy. „Nie rób z tego skandalu. Jesteśmy szanowanymi ludźmi”.
„Skandal?” Uśmiechnęłam się blado. „Martwisz się plotkami? Powinnaś martwić się Kodeksem Karnym. Cudzołóstwo i konkubinat są przestępstwami w świetle filipińskiego prawa. Podobnie jak świadomy związek z żonatym mężczyzną”.
Odwróciłam wzrok w stronę Arriane. Krew odpłynęła jej z twarzy. Spojrzała na Adriana, nagle przerażona.
„Mam SMS-y, rachunki hotelowe i zdjęcia” – skłamałam gładko – choć wiedziałam, że mój prawnik bez problemu mógłby je wezwać do sądu. „Mogę to ciągnąć przez sąd latami. Mogę dopilnować, żeby Adrian stracił pracę w firmie – mają tam ścisłą klauzulę moralności, prawda? A ty, Arriane… chcesz zacząć macierzyństwo w celi więziennej, czy pogrzebać się pod kosztami sądowymi?”
Adrian spanikował. Wstał, uderzając kolanem o stolik kawowy. „Maria, proszę… załatwmy to prywatnie. Nie musisz nam grozić”.
„Prywatnie?” – zapytałam, podnosząc głos o oktawę. „Zaprosiłaś swoich rodziców, siostrę i ciężarną kochankę do mojego salonu, żeby wypędzić mnie z własnego domu. A teraz chcesz prywatności?”
„Przesadzasz” – powiedziała ostro Gina, choć jej głosowi brakowało wcześniejszej pewności siebie. „Będzie ojcem. Bądź dojrzały. Pomyśl o dziecku”.
„Jestem dojrzały” – odpowiedziałem chłodno. „Bardziej niż ktokolwiek z was. Chronię swój majątek”.
Potem wziąłem głęboki oddech. To była karta, o której nie wiedzieli, że ją trzymam. Karta, która wszystko zniszczy.
„Po trzecie… zanim zmusiłeś mnie do odejścia z tego małżeństwa, powinieneś był zweryfikować swoje założenia”.
Adrian zmarszczył brwi, a jego przystojne rysy twarzy pokryła konsternacja. „Jakie założenia?”
„Wczoraj byłem w szpitalu” – powiedziałem spokojnie. „Na rutynowe badania, bo źle się czuję”.
Zamilkłem, pozwalając napięciu narastać, aż stało się niemal nie do zniesienia.
„I dowiedziałem się… że ja też jestem w ciąży”.
Zapanował chaos.
Leave a Comment