Emma wciąż płakała przez sen, a czasami, kiedy wpatrywała się w przestrzeń, jej oczy wydawały się nieobecne… niemal zagubione.
W zeszłym miesiącu zaczęłam zauważać dziwne rzeczy.
Każdej nocy, około północy, Evan cicho wychodził z naszej sypialni.
Kiedy go o to pytałam, spokojnie odpowiadał:
„Bolą mnie plecy, kochanie. Kanapa w salonie jest wygodniejsza”.
Uwierzyłam mu.
Ale kilka nocy później, kiedy wstałam po wodę, zdałam sobie sprawę, że nie ma go na kanapie.
Był w pokoju Emmy.
Drzwi były lekko uchylone.
Leave a Comment