„Hej, kochanie! Przyglądam się rozkładowi mieszkania. Bo strasznie bolą mnie plecy, a Rick potrzebuje przestrzeni.
Ej, zajmiemy główną sypialnię. Ty i Caleb możecie przenieść swoje rzeczy do mniejszego pokoju gościnnego na końcu korytarza. Jutro zaczniemy wnosić bagaże! 😊”
Wpatrywałam się w ekran. Mój sztuczny uśmiech zniknął, zastąpiony wyrazem zimnego, drapieżnego skupienia. Nie chcieli tylko darmowej przejażdżki. Chcieli podbić mój dom.
Rozdział 2: Bitwa o główną sypialnię
Nie odpisałam na SMS-a. Nie powiedziałam ani słowa Calebowi, który wciąż stał przy drzwiach łazienki, narzekając na moją „nieelastyczność”. Po prostu chwyciłam telefon, wstałam i wyszłam z sypialni, idąc korytarzem.
Kiedy dotarłam do salonu, bezczelność, którą zobaczyłam, niemal zamarła mi w piersiach.
Darla nie czekała na jutro. Już ciągnęła swoją największą i najcięższą walizkę po moich drewnianych podłogach, zostawiając za sobą delikatne ślady, kierując się prosto w stronę korytarza prowadzącego do głównej sypialni. Tasha szła tuż za nią, niosąc stos ubrań Darli.
Zrobiłam krok naprzód, poruszając się celowo, i stanęłam dokładnie na środku korytarza, fizycznie blokując drzwi.
„Stój tam” – rozkazałam. Mój głos nie był głośny, ale miał w sobie ostrą, przenikliwą stanowczość, która sprawiła, że obie kobiety zamarły.
„Och, Jenna, odsuń się, kochanie” – sapnęła Darla, zdyszana od ciągnięcia torby. „Właśnie się urządzamy. Jak ci pisałam, Rick i ja potrzebujemy dużego łóżka. Materac w pokoju gościnnym jest zdecydowanie za twardy na mój rwę kulszową”.
Leave a Comment