Uświadomiłam sobie. Przypomniałam sobie twarze na brzegu rzeki. Śmiech Emily. Zimny uścisk Patricii na moim ramieniu. Nie panikowali. Obserwowali.
„To oni to zrobili” – powiedziałam. „Moja matka. Moja siostra. To nie był wypadek”.
„Amanda, dlaczego mieliby…”
„Nie wiem dlaczego. Ale znam swoją rodzinę. I wiem, że mój syn nie jest w tej rzece”.
Złożyłam wtedy przysięgę. Że znajdę prawdę.
O świcie wstałam i otarłam twarz.
„Wracam nad rzekę” – oznajmiłem.
Spacerowaliśmy brzegiem rzeki, gdy wschodziło słońce. Pytałem wszystkich, których spotkałem. W końcu, w dole rzeki, ukryty wśród wierzb, zobaczyłem starszego mężczyznę łowiącego ryby.
„Przepraszam” – zawołałem. „Byłeś tu wczoraj po południu?”
Starszy mężczyzna podniósł wzrok. „Byłem”.
„Widziałeś dziecko? Małego chłopca?”
Wyraz twarzy staruszka się zmienił. „Mam na imię Robert. Widziałem coś strasznego. Widziałem dwie kobiety zmuszające dziecko do spuszczenia go w stronę bystrza”.
Złapałem Thomasa za ramię. „Co?”
„Nagrywam moje wyprawy wędkarskie” – powiedział Robert. „Mam kamerę. Pomyślałem, żeby wezwać pomoc, ale potem zobaczyłem mężczyznę, który wskoczył do wody i wyciągnął chłopca. Myślałem, że jest uratowany. Ale potem… kobiety zrobiły coś dziwnego”.
Wyciągnął smartfon. „Patrz”.
Odtworzył się film.
W wodzie była Emily, odpychająca Noaha od brzegu. „Płyń! Płyń mocniej!”
Patricia go zepchnęła na dół. „To trening!”
Zdusiłam krzyk. Celowo narażali go na niebezpieczeństwo.
Leave a Comment