Cisza w pokoju zniknęła. Nie była to cisza wyrzutów sumienia, lecz cisza oczekiwania. Obserwowali zwierzę w zoo, czekając, aż ucieknie.
Diane stała nade mną, a srebrne wiaderko z lodem wciąż zwisało jej z ręki. Pojedyncza kostka lodu zsunęła się z mojego ramienia i z mokrym hukiem uderzyła o podłogę.
„No i co?” – zapytała Diane głosem ociekającym udawaną słodyczą. „Nie siedź tak i nie ociekaj, Cassidy. Niszczysz parkiet. Szczerze mówiąc, Brendanie, nie wiem, dlaczego uznałeś, że sprowadzenie jej tutaj to dobry pomysł. Ona najwyraźniej nie…
Nie wiem, jak zachować się w cywilizowanym otoczeniu.
„Mamo, po prostu… daj jej ręcznik czy coś” – mruknął Brendan, wpatrując się w swoje mokasyny.
„Ręcznik?” – zaćwierkała Jessica, upijając łyk mojego wina. „Upewnij się, że to jeden ze starych, Diane. Nie chcemy, żeby poczuła ten… zapach na egipskiej bawełnie”.
Nie ruszyłam się. Nie wytarłam brudnej wody z twarzy. Po prostu siedziałam, ekran telefonu świecił mi pod mokrą dłonią. Serce waliło mi jak młotem, nie ze strachu, ale z adrenaliny wywołanej naciśnięciem spustu.
Odblokowałam ekran. Mój kciuk zawisł nad listą kontaktów.
„Do kogo dzwonisz?” – zaśmiała się Jessica. „Do urzędu opieki społecznej? Chyba są nieczynni w niedziele, kochanie”.
„Może dzwoni po taksówkę” – westchnęła Diane, dając kelnerowi znak, żeby dolał. „Brendan, daj jej dwadzieścia dolarów, żeby mogła wyjść. Mam już dość patrzenia na nią”.
Nacisnąłem kontakt z etykietą „Arthur – wiceprezes ds. prawnych”.
Zadzwonił raz.
„Cassidy?” – głos Arthura był ostry, profesjonalny. Był jedną z trzech osób na świecie, które znały prawdę. „Jest późno. Wszystko w porządku? Czy to dziecko?”
Wziąłem głęboki oddech. W pomieszczeniu unosił się zapach pieczonej kaczki i drogich perfum, maskując zgniliznę pod spodem.
„Dziecko ma się dobrze, Arthurze” – powiedziałem spokojnym głosem, przebijając się przez gwar panujący w jadalni.
Przy stole zapadła cisza. Zdezorientował ich mój ton. To nie był głos Cassidy, artystki z problemami. To był głos Przewodniczącego Zarządu.
„Musisz wdrożyć Protokół 7” – powiedziałem spokojnie.
Leave a Comment