Podczas mojej podróży służbowej w Wielkanoc zostawiłem sześcioletniego syna z mamą i siostrą, ufając, że będzie bezpieczny. Tego wieczoru, gdy przygotowywali świąteczny obiad, zadzwonił szpital: „Państwa syn jest w stanie krytycznym”. Drżąc, zadzwoniłem do mamy, a ona się roześmiała. „Nie powinniście byli zostawiać go ze mną”. Moja siostra dodała chłodno: „Dostał to, na co zasłużył”. Ale następnego ranka, kiedy weszły do jego szpitalnej sali, obie zaczęły krzyczeć: „Nie… to nie może się dziać!”.
1. Czerwone oko do piekła Tanie, cienkie zasłony w pokoju hotelowym na lotnisku w Denver nie chroniły przed ostrym, pomarańczowym blaskiem ulicznych latarni. Cyfrowy zegar na stoliku nocnym wskazywał godzinę…









